"Misja specjalna U-234"
- recenzja książki




Rok wydania - 2018

Autor - Mariusz Borowiak

Wydawnictwo - Napoleon V

Liczba stron - 84

Tematyka - pierwsza książka nowej serii ,,Tajemnice wojny na morzu 1939-1945" opowiadająca dość sensacyjną historię pierwszego rejsu niemieckiego okrętu podwodnego U-234.

Współpraca Mariusza Borowiaka z Wydawnictwem Napoleon V kwitnie i rozwija się w najlepsze. Gdy pomyślę, że Borowiak na nic więcej nie wpadnie i zacznie w końcu powtarzać opublikowane przez siebie wątki, dostaję maila z propozycją objęcia kolejnego patronatu medialnego. Tak, ten autor ma jeszcze sporo pomysłów, co pewnie nie raz udowodni. Tymczasem rusza z nową, interesującą serią poświęconą zagadkowym wydarzeniom na frontach wojny morskiej w okresie II wojny światowej. Będą zatem tajemnice, ciekawostki i kilka nierozwiązanych spraw, na które Borowiak poluje w zagranicznych archiwach. I niech robi to jak najdłużej, bo funduje nam naprawdę niezłe lektury.

Nie oznacza to oczywiście, że całkowicie udało się mu uniknąć wtórności. W swoich rozprawach na temat U-Bootów poruszał już temat U-234, choć oczywiście nie tak dokładnie jak w omawianej monografii. Autor dokopał się do nowych, odtajnionych dokumentów w archiwum National Archives and Records Administration w College Park w Waszyngtonie, które zapewniły mu świetną pożywkę do opisania dość tajemniczej, niewyjaśnionej pierwszej misji U-Boota. Szkoda, że wciąż dysponujemy tak małą liczbą sprawdzonych, zweryfikowanych informacji i musimy bazować na przypuszczeniach. Mocną stroną publikacji są rozważania Borowiaka na temat alternatywnych rozwiązań dla całej historii, choć nie da się ukryć, iż ciągnie w kierunku spiskowej wersji z Amerykanami na pierwszym planie. In minus rozmiar książki, który znowu ograniczył autora i nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł, popuścić wodzy fantazji czy nawet porządnie opisać sekwencji zdarzeń. Nie wiem, czy przyzwyczaję się do ,,małego formatu" książek marynistycznych, nawet jeśli z nostalgią wspominam stare, klasyczne serie.

Żałuję też, że w przypisach nie zawarto odniesień do źródeł wiadomości. Borowiak często informuje nas w tekście, kto jest autorem informacji, ale nie odsyła nas do konkretnych źródeł, co utrudnia ewentualne dalsze poszukiwania, weryfikację czy samodzielne analizy w oparciu o szerszy materiał i wnioski innych autorów. A przecież mocną stroną opracowania - podobnie zresztą jak poprzednich firmowanych jego nazwiskiem - są obficie cytowane wypowiedzi i fragmenty dokumentów. Zakładam, że część jego czytelników to osoby dociekliwe, zaznajomione z tematem i chętnie poszerzające wiedzę. Borowiak sam wychował sobie takie pokolenie odbiorców. Trzeba zatem o nich dbać, co w mojej opinii na ogół całkiem nieźle się udaje ze względu na udane połączenie przystępnego stylu z wysokim poziomem merytorycznym. Skoro zatem książka ma zmniejszony format, można się spodziewać, że czytelnik będzie grzebał dalej. Zresztą cały cykl przygotowań do publikacji ,,Misji specjalnej U-234" pokazał, jak ważny jest dobry kontakt z czytelnikami. Jeden z nich wyłapał błąd na okładce, o czym poinformował autora, wdając się w merytoryczną polemikę. Zaowocowało to zmianami i cennym doświadczeniem na przyszłość - Borowiak dołożył cegiełkę do stworzenia świadomego grona odbiorców, których poziom wiedzy jest na tyle wysoki, że mogą stanowić cenne wsparcie konsultacyjne.

Czy książka jest wartościowa? Zdecydowanie, choć nie wywarła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Autor ma już wyrobiony styl i warsztat, pisze ze swadą i umiejętnie łączy konkrety z poszukiwaniem sensacji. Zakładam, że właśnie to będzie stanowiło o sile nowej serii Wydawnictwa Napoleon V. W tym konkretnym wypadku nie zobaczyłem jednak przełomu, czegoś ekstra, co sprawiłoby, że ,,Misję specjalną U-234" zapamiętam spośród dziesiątek innych historycznych książek. Bonusem są oczywiście odkrycia w nieweryfikowanych dotąd archiwach. Kto wie, co jeszcze się w nich kryje. Cieszę się, że Borowiak ma zapał do grzebania w dokumentacji i nie traci determinacji w wyciąganiu na światło dzienne przykurzonych, ale przecież atrakcyjnych historii. Czekam zatem na kolejne, może nawet solidniejsze opracowania, które staną się nie tylko lekturą na jeden wieczór, ale cennym materiałem źródłowym, do którego będę chciał regularnie wracać.

Ocena:


Polecamy


Patronat


Recenzje