"Literaci w przedwojennej Polsce"
- recenzja książki




Rok wydania - 2014

Autor - Remigiusz Piotrowski

Wydawnictwo - PWN

Liczba stron - 360

Seria wydawnicza - brak

Tematyka - zbiór anegdot i historii dotyczących literatów okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Dwudziestolecie międzywojenne było jednym z „najbardziej gorących okresów literackich” w dziejach Polski. Literaci przedwojennej Rzeczpospolitej dali się poznać nie tylko jako utalentowani artyści, ale i osobliwe postacie, które po dziś dzień wzbudzają spore zainteresowanie historyków i ich czytelników. „Pasje, nałogi, romanse” – Remigiusz Piotrowski świetnie zdawał sobie sprawę, co będzie prezentować się najbardziej spektakularnie na okładce jego nowej książki. Z małym zażenowaniem muszę uczciwie przyznać, że dałem się na to kupić.

Ale nie żałuję! Już od pierwszych stron dałem się porwać magii klimatu „Literatów w przedwojennej Polsce”. Zadbało o to Wydawnictwo PWN, które przygotowało doskonały projekt graficzny opracowania. Publikacja prezentuje się znakomicie. To nie tylko twarda oprawa i czytelny, świetnie poukładany tekst, ale także liczne materiały archiwalne w postaci fotografii bohaterów książki, kopii artykułów prasowych czy reprodukcji obrazów. Wszystko świetnie komponuje się z wyważoną narracją Piotrowskiego, który potrafił znaleźć odpowiednie proporcje między dbałością o szczegóły i informacje oraz pisarską efektownością. W efekcie książkę czyta się wspaniale. Nafaszerowana anegdotkami, nierzadko śmiesznymi, a czasem zwyczajnie bulwersującymi, daje wgląd w najbardziej spektakularne elementy życia międzywojennej elity artystycznej, która nie stroniła ani od alkoholu, ani od narkotyków, ani od burzliwych romansów. Jeden z moich ulubieńców, Bolesław Leśmian, miał ponoć otrzymać od Stanisława Przybyszewskiego rewolwer. Ten drugi liczył na to, że jego kompan od kieliszka palnie sobie w łeb. Leśmian nie pociągnął za spust i… sprzedał broń Przybyszewskiego. Za pieniądze, a jakże, kupił sobie alkohol, dzięki czemu mógł kontynuować swobodne picie. Tego typu kwiatków znajdziemy w książce bez liku. Autor świetnie bawi się konwencją, kusząc czytelników otwarciem kolejnej strony publikacji. Idzie mu to znakomicie, bowiem od książki nie można się oderwać.

Publikacji nie można oczywiście traktować jako podręcznika. Ba, myślę, że nawet sam Piotrowski nie aspirował do miana autora poważnego i dokładnego opracowania, stawiając na stylistyczne fajerwerki. Jeśli podejdziemy do książki w ten sposób, stanie się ona kopalnią fascynujących opowieści, pozbawionych jednak głębszej analizy i treści. W gruncie rzeczy, choć z reguły jestem zwolennikiem szukania odpowiednich proporcji, takie rozwiązanie przyjąłem z zadowoleniem. Właśnie tego oczekiwałem od książki o literatach dwudziestolecia – świetnej stylistyki, zjadliwości, pasji i czarnego humoru. Piotrowski dostarczył mi to w zgrabnym pakiecie, który przy okazji wsadzono w pięknie opakowanie.

Gdybym miał na coś narzekać, wybrałbym kwestię jednostajności narracji. Autor starał się bowiem nasączyć książkę treściami niezwykle efektownymi, ocierając się przy tym o tanie efekciarstwo. Czasem zdarza się mu przekroczyć cienką granicę. Nie ulega również wątpliwości, że styl i forma nie wszystkim przypadną do gustu. Zawiedzeni będą ci, którzy spodziewają się dogłębnej analizy. Rozczarowanie spotka również czytelników, którzy chcieliby nieco więcej autorskiego komentarza przetykającego niezliczone anegdotki. Konwencja, w jakiej Piotrowski zdaje się czuć znakomicie, może być na dłuższą metę nieco męcząca.

„Literaci w przedwojennej Polsce” to dzieło stojące na wysokim poziomie i oferujące czytelnikom rozrywkę i doskonałą zabawę. Okazuje się bowiem, że po osiemdziesięciu latach wciąż z dużą przyjemnością wracamy do wyskoków jednego z najbardziej utalentowanych pokoleń artystów. Przybyszewski, Tuwim, Leśmian i spółka to ekipa gwarantująca niewyczerpane źródło inspiracji i historyjek. Remigiusz Piotrowski świetnie wykorzystał potencjał drzemiący w opowieści o wielkich literatach dwudziestolecia międzywojennego, robiąc to w sposób efektowny i nacechowany dużym dystansem do świata sztuki. Może i nie wszystkim jego podejście będzie się podobać, ale reszta powinna być zachwycona.

Ocena:


Polecamy


Patronat


Recenzje