Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "W Armii Czerwonej trzeba mieć więcej odwagi, żeby się cofać, niż iść do przodu", Józef Stalin

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Aspekty prawne działalności Polskiego Podziemia
Rozkaz jako forma aktu prawnego


W rozważaniach na temat podstaw prawnych działalności Polskiego Podziemia należy się odnieść do kluczowej dla wojskowej hierarchii sprawy podporządkowania rozkazom. Pierwsze tygodnie kształtowania organizacji podziemnych cechowały się utrudnieniami w przepływie informacji między potencjalnymi konspiratorami. Wiadomości adresowane do poszczególnych dowódców dochodziły z opóźnieniem, a nierzadko trudno było ustalić ich autentyczność. Sprawę komplikowała dodatkowo kwestia uznania władzy obozu emigracyjnego. W świetle rozważań na temat legitymacji władz organizujących się w Paryżu i Angers, a także zgodności aktów nominacji z podstawowymi normami Konstytucji kwietniowej, należy stwierdzić, iż Rząd Emigracyjny był pełnoprawnym reprezentantem państwa polskiego i stanowił kontynuację konstytucyjnych władz II RP. W związku z tym żołnierze wchodzący w skład przedwojennego Wojska Polskiego nadal zobligowani byli do wykonywania poleceń przełożonych. Nie ulega wątpliwości, iż przegrana kampania wrześniowa nie zwalniała członków Wojska Polskiego z podległości służbowej i obowiązku wykonywania rozkazów. Wszelkie przejawy samowoli wbrew poleceniom przełożonych traktować należy zatem jako akty niesubordynacji, choć w wielu wypadkach mogą one zostać usprawiedliwione specyficzną sytuacją, w jakiej przyszło działać Polskiemu Podziemiu. W celu wykluczenia tego typu sytuacji, w odpowiedniej uchwale Rady Ministrów zaznaczono wprost: „wszystkie istniejące w kraju organizacje pokrewne muszą się podporządkować ustanowionym przez Naczelnego Wodza komendantom ZWZ”. Akt ten był dookreśleniem statusu prawnego ZWZ, jednoznacznie rozstrzygając problem podporządkowania służbowego dowódcom organizacji. Jak jednak wspomniano, już samo ustanowienie władzy podziemnej (szczególnie wojskowej) z namaszczenia Rządu Emigracyjnego zobowiązywało żołnierzy do podporządkowania się i odbioru wiążących rozkazów.

W doktrynie postępowania administracyjnego rozkaz traktowany jest jako akt w tzw. sferze wewnętrznej i zawiera się w kategorii poleceń służbowych. W konsekwencji rozkaz jest „rodzajem aktu administracyjnego, który w swej treści zawiera wiążącą dyrektywę działania, skierowaną przez zwierzchnika służbowego do podległych mu pracowników”. Co do zasady rozkaz podlega natychmiastowemu wykonaniu, bez potrzeby dalszej konkretyzacji prawa, zobowiązując jedynie do określonego zachowania. Podkomendny, za wyjątkiem ściśle określonych przypadków, nie ma prawa kwestionowania polecenia. Wynika to wprost z zasady posłuszeństwa obowiązującej w strukturach wojskowych. Reguła ta ulega wyłączeniu, gdy rozkazodawca umyślnie popełnia przestępstwo. W innych wypadkach odmówienie wykonania rozkazu jest niemożliwe i traktowane być musi jako przewinienie dyscyplinarne, a w niektórych wypadkach wystąpienie przeciw interesom państwa.

W przedwojennym Kodeksie Karnym Wojskowym z 1932 roku odmówienie wykonania rozkazu w sprawach służbowych, a także jego samowolna zmiana lub przekroczenie, podlegało karze więzienia do lat trzech lub twierdzy albo karze aresztu wojskowego. W przypadkach wyraźnej odmowy wykonania rozkazu w sprawach służbowych bądź też kontestowania polecenia przełożonego (także namawiania przełożonego do zmiany rozkazu) żołnierz podlegał karze więzienia do lat 5 lub twierdzy (art. 59 par. 1). Art. 59 par. 2 KKW zawierał także kwalifikowaną postać przestępstwa niekarności w postaci odmówienia wykonania rozkazu w czasie stawania pod broń, w obliczu innych żołnierzy albo w czasie wojny. Okres sankcji więzienia lub twierdzy wydłużano w takim wypadku do lat 10. Dodatkowo, jeśli przestępstwo określone w par. 1 w warunkach określonych w par. 2 popełniono w obliczu nieprzyjaciela, żołnierz podlegał karze więzienia na czas nie krótszy niż 5 lat lub dożywotnio albo karze śmierci. Jak zatem widać, niewykonanie rozkazu przełożonego karano w sposób surowy, szczególnie w obliczu wojny. W początkach działalności Polskiego Podziemia trudno było o wyegzekwowanie zgodnych z przepisami KKW zachowań. Skomplikowana sytuacja prowadziła do relatywizacji poglądów na obowiązki prawne. Co więcej, był to dopiero początek tworzenia władz wojskowych. Dopiero w późniejszym okresie działalność sądów wojskowych zyskała sobie odpowiednią rangę.

Dużo kontrowersji – natury moralnej i prawnej – wzbudza działalność Oddziału Majora Henryka Dobrzańskiego ps. „Hubal”. Oficer Wojska Polskiego, po kapitulacji w październiku 1939 roku, postanowił nie składać broni i zorganizować regularny oddział przeznaczony do walki z okupantem formujący się głównie z członków 101. i 110. pułku konnego. Po przegranej kampanii wrześniowej żołnierze majora przenieśli się na Lubelszczyznę, gdzie już w październiku doszło do pierwszych starć z siłami niemieckimi. Pisma wychodzące od „Hubala” opatrywane były nagłówkiem i pieczęcią z napisem „Oddział Wydzielony Wojska Polskiego mjr Hubala”. „Nazwa zaczerpnięta została z terminologii armii polskiej. Oddział wydzielony był to oddział wyznaczony doraźnie do wykonania określonego zadania. Składał się np. z batalionu piechoty, wzmocnionego pododdziałami innych jednostek […], które po wykonaniu zadania wracały do macierzystych jednostek”. Od strony formalnej siły Dobrzańskiego stanowiły przedłużenie żywotności Wojska Polskiego na okupowanych terenach. Ich status prawny jest jednak mocno dyskusyjny. Dobrzański nie uzyskał bowiem formalnego zezwolenia na utworzenie oddziału wydzielonego, co prowadzi do prostego wniosku, iż organizował go na własną rękę. Jednocześnie wielokrotnie podkreślał, iż dowodzona przez niego grupa żołnierzy nie stanowi oddziału partyzanckiego. Należy zatem jednoznacznie stwierdzić, iż w opinii samego „Hubala”, jak również dowódców Polskiego Podziemia, oddział wydzielony stanowił logiczną kontynuację działań Wojska Polskiego, a „Hubal” winien był podporządkowanie określonemu reżimowi prawnemu występującemu w armii.

13 marca płk Leopold Okulicki, ówczesny komendant okręgu łódzkiego ZWZ, przywiózł do mjr Dobrzańskiego rozkaz demobilizacji oddziału. Decyzję motywowano dużym zagrożeniem dla ludności cywilnej, którą w ramach odwetu za działalność „Hubala” eksterminowali Niemcy. Podstawowych informacji na temat aktywności Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego dostarcza sam Dobrzański, który prowadził w tym okresie dziennik. Wspomina on przybycie Okulickiego, tłumacząc, iż nie wiedział o zmianach personalnych na szczycie władzy ZWZ i rozkazach rozwiązania oddziału. Nawet jeśli na początku marca „Hubal” nie był świadomy niechęci dowództwa konspiracyjnej organizacji, po przybyciu Okulickiego odebrał on już stosowane dokumenty. Część żołnierzy podporządkowała się wytycznym, jednak blisko 70 z nich odmówiło wykonania rozkazu i złożenia broni. Dołączył do nich sam Dobrzański, który postanowił kontynuować misję. Spotkało się to ze zdecydowaną dezaprobatą KG ZWZ, która jeszcze dwukrotnie nakazywała rozwiązanie oddziału. Ostatni raz 1 maja 1940 roku. Rozkaz był jednak bezcelowy, bowiem 30 kwietnia „Hubal” zginął w walce z Niemcami.

Swoją decyzję o kontynuowaniu walki wojskowy argumentował przysięgą złożoną Ojczyźnie na wierną służbę w mundurze aż do śmierci. Tę argumentację należy jednoznacznie odrzucić jako nietrafioną. Dobrzański wszedł bowiem w struktury wojskowe, przysięgając także posłuszeństwo rozkazom. Jego reakcje, szczególnie w kwietniu 1940 roku, są całkowitym zaprzeczeniem podporządkowania hierarchii służbowej. Po przyjęciu wysłannika Komendy Głównej ZWZ niejakiego „Grabca” otrzymał kolejny rozkaz wzywający do zaprzestania działalności wraz z informacją o grożącym mu postępowaniu sądowo-karnym. „Hubal” podyktował zjadliwą odpowiedź, która nie licowała z powagą sytuacji: „Grabców itp. nie znam […] ich rozkazy mam w dupie”. Co więcej, we wpisie do dziennika odrzucił legitymację gen. Sikorskiego do wydawania wiążących rozkazów. Wraz z podważeniem pozycji Naczelnego Wodza podważał także autorytet władz podziemnych. Zakwestionował również autentyczność rozkazów, których w jego opinii „nie mógł wydać żaden człowiek […] taki rozkaz byłby przyłożeniem ręki do tego, co już miało miejsce w czasie tej wojny: do hańby!”. Emocjonalne wypowiedzi Dobrzańskiego świadczą o jego głębokiej woli walki, jednak stoją w całkowitej sprzeczności ze strategią obraną przez Polskie Podziemie. Samowola majora podważała powagę władz polskich i sens prowadzenia skoordynowanej walki z okupantem. Trzeba jednoznacznie stwierdzić, iż w tej sytuacji przeprowadzenie postępowania sądowo-karnego było jedyną logiczną konsekwencją niesubordynacji oficera Wojska Polskiego. Świadczą o tym przepisy KKW oraz Dekretu Prezydenta RP z dnia 7 sierpnia 1939 „Przepisy Dyscyplinarne dla Sił Zbrojnych”, zgodnie z którym władzę dyscyplinarną sprawowali przełożeni żołnierzy.

Na obronę „Hubala” można przywołać argument językowy. Ostatni z rozkazów podpisany był „Grabiec”, gdy tymczasem konspiracyjny pseudonim Roweckiego brzmiał „Grabica”. Dobrzański mógł potraktować rozkaz jako nieautentyczny, gdyż wydany przez nieuprawnioną do tego osobę. Teoria ta ma jednak istotne luki, gdyż „Hubal” zdawał sobie sprawę z nastrojów panujących w ZWZ i odbierał liczne sygnały o konieczności zaprzestania walki zgodnie z myślą programową organizacji. Sam Rowecki stwierdził natomiast, że „Hubala” ściga i w przyszłości odda go pod sąd. Nie starczyło mu czasu, gdyż butny oficer zginął w boju zanim doszło do jakiegokolwiek procesu.

Ocena działań Dobrzańskiego nie może być jednoznacznie krytyczna. Wobec trudnej i skomplikowanej sytuacji na okupowanych terenach nie da się ustalić uniwersalnych kryteriów umożliwiających rozstrzygnięcie sporu między „Hubalem” a dowództwem ZWZ. Wydaje się, iż jako oficer Wojska Polskiego Dobrzański winien był podporządkować się rozkazom przesyłanym przez Komendę Główną konspiracyjnej organizacji mającej umocowanie w aktach prawnych Rządu RP na Emigracji i Naczelnego Wodza. Samowola „Hubala”, jak słusznie oceniał płk Rzepecki, była przejawem niesforności i niesubordynacji „spóźnionego o trzysta lat Kmicica”. To malownicze określenie świetnie opisuje stan faktyczny sprawy Dobrzańskiego. Prowadził on bowiem własne działania wojenne, niepodporządkowane spójnej myśli Polskiego Podziemia, narażając na szwank interesy konspiracyjnej organizacji, reputację dowódców oraz miejscową ludność cywilną prześladowaną przez okupanta.

Zobacz pierwszą część opracowania
"Status prawny Polskiego Podziemia"


Zobacz trzecią część opracowania
"Aspekty prawne działalności władz podziemnych"

Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków