Akcja "Hahn"

Akcje zbrojne Polskiego Podziemia

Fot. Generalgouvernement

Pegaz jeszcze raz, obok zamachów na Kutscherę czy Stamma, miał uderzyć na jednego z głównych dygnitarzy hitlerowskich w Warszawie. Ludwig Hahn był w tym czasie szefem urzędu policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa na Dystrykt Warszawski. Plan jego likwidacji przypominał zamach na Stamma, gdyż działo się to wszystko na alei Szucha, tyle tylko, że Hahn mieszkał pod numerem 25. Obaj opuszczali domostwa nieregularnie i w asyście żołnierzy, co pozwalało im uniknąć losu Franza Kutschery, którego Polskie Podziemie zlikwidowało na początku 1944 roku. Udało się jednak ustalić, iż Hahn ma słabość do przebywania w towarzystwie oficerów SS w Falentach. Okazało się jednak, iż podróże Hahna dotyczą także siedziby gubernatora Fischera i odbywane są dość regularnie, co kilka dni około południa. Dlatego też to właśnie na tym odcinku żołnierze "Pegaza" postanowili zaskoczyć szefa służby bezpieczeństwa i zorganizować zasadzkę na Alejach Ujazdowskich. Rozpoznanie prowadziło kilkunastu ludzi, którzy kilkukrotnie widzieli przejeżdżający samochód Hahna. Wreszcie do akcji ruszyła grupa pchor. Jerzego Zapadko ps. "Mirski", który dowodził także akcją "Rodewald". Pod jego rozkazem znajdowało się kilku żołnierzy II kompanii. W maju 1944 roku zaczajono się w wybranym uprzednio miejscu na styku Alei i ul. Wilczej, gdzie spodziewano się najmniejszego oporu i powodzenia akcji. Po długim oczekiwaniu Polskie Podziemie zmuszone było się wycofać, aby nie narażać na konsekwencje żołnierzy - Hahn nie pojawił się, co oznaczało, iż akcja zostaje odwołana. Numer 15 na liście akcji "Główki" sporządzonej w lutym tego roku uniknął kary ze strony żołnierzy "Pegaza". Wkrótce jeszcze raz Polacy spróbowali zaatakować Hahna, jednak i tym razem próba zakończyła się niepowodzeniem. SS-Standartenführer cieszył się życiem jeszcze kilka lat po zakończeniu walki zbrojnej w Warszawie.


Konkurs


Patronat


Recenzje