Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Nie mogę zaoferować nic prócz krwi, trudu, łez i potu", Winston Churchill

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Bombardowanie klasztoru na Monte Cassino
- dział Ciekawostki


Bitwa o Monte Cassino była jednym z kluczowych starć w czasie kampanii włoskiej. Walki o przełamanie Linii Gustawa trwały ponad pół roku i kosztowały życie dziesiątek tysięcy żołnierzy. Alianci starali się bezskutecznie sforsować masyw, nad którym górował dumny klasztor zakonu benedyktynów. Został wzniesiony w VI wieku i po 1300 latach stanowił jeden z bezcennych zabytków nie tylko apenińskiego budownictwa, ale i kultury chrześcijańskiej. Dowodzący wojskami niemieckimi na froncie włoskim marsz. Albert Kesselring doskonale zdawał sobie sprawę z historycznego dziedzictwa. Na przełomie 1943 i 1944 roku Niemcy zastanawiali się, czy nie obsadzić klasztoru żołnierzami. Z pewnością ułatwiłoby to ostrzeliwanie rozciągającej się poniżej wzgórza Monte Cassino doliny rzeki Liri, dodatkowo zabezpieczając Linię Gustawa. Mieli jednak świadomość, że wkroczenie na teren opactwa byłoby równoznaczne z wydaniem wyroku na zabudowania klasztorne. Alianci dość wstrzemięźliwie podchodzili do projektu bombardowania wzgórza, obawiając się o zniszczenie zabytków. Jednocześnie zdawali sobie sprawę, iż klasztor nie został obsadzony żołnierzami wroga. Sam Kesselring poinformował o tym fakcie władze Watykanu, prowadząc dość szeroką kampanię informacyjną dotyczącą braku zaangażowania sił Wehrmachtu w zajęcie świątyni. Przedłużające się walki na Linii Gustawa były dla aliantów sporym utrudnieniem, a część dowódców, mimo początkowej niechęci do podejmowania tak drastycznych kroków, zdecydowała się ostatecznie wesprzeć projekt zbombardowania wzgórza. Było to równoznaczne ze zniszczeniem klasztoru. Szczególnie mocno naciskał nowozelandzki generał Bernard Freyberg, którego jednostki silnie wykrwawiły się w czasie wcześniejszych ataków. Alianci poinformowali benedyktynów o planowanym bombardowaniu, dając im czas na przeniesienie się i wywiezienie zabytków. Nie wszystko udało się jednak uratować. 15 lutego 1944 roku nad wzgórze nadleciały bombowce. Dzień wcześniej w rejonie rozrzucono ulotki informujące miejscową ludność o konieczności ukrycia się. W czasie jednego dnia nalotów samoloty B-17, B-25 i B-26 zrzuciły aż 576 ton bomb. W kolejnych dwóch dniach bombardowanie zostało powtórzone. Efekt był zgodny z przewidywaniami – klasztor legł w gruzach, choć nie został całkowicie zniszczony. Północno-zachodnie ściany były prawie nieruszone, co sprzyjało ich wykorzystaniu przez obrońców. Alianci popełnili fatalny błąd taktyczny. Niemcy, których do tej pory hamowały względy moralne, teraz nie mieli już oporów przed zajęciem szczątków klasztoru, czyniąc z nich znakomity punkt defensywy. Siły lądowe aliantów, którzy wkrótce przystąpili do ofensywy, po raz kolejny poniosły klęskę. W opinii obserwatorów zniszczenie klasztoru było ogromnym błędem – zarówno z moralnego, jak i taktycznego punktu widzenia. Gen. Freyberg także nie był zadowolony z efektów bombardowania, poniewczasie dostrzegając błąd sprzymierzonych. Opat Diamare z goryczą wypowiadał się w radiu, mówiąc o pogrzebaniu 14 stuleci historii, zniszczeniu ostoi cywilizacji, która opierała się wiekom w służbie religii. Jakby tego było, Nowozelandczykom nie udało się przełamać Linii Gustawa, a na froncie włoskim wciąż trwał impas. Do czasu, gdy pod wzgórzem pojawił się 2. Korpus Polski


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków