Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Żeby prowadzić wojnę, potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy", Napoleon Bonaparte

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Żołnierz nie do zabicia
- dział Ciekawostki


Historii tego typu, o bohaterach, męstwie i niesamowitym szczęściu na pewno można opowiedzieć więcej. Ta jednak ma w sobie coś magicznego. Kapitan Mark Shelley na pierwszy rzut oka niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniał. Na pewno jednak możemy go zaliczyć do grona najbardziej wytrzymałych bohaterów II wojny światowej, a to ze względu na niebywałe szczęście, jakie towarzyszyło mu na froncie w czasie licznych zagrożeń, z których zazwyczaj wychodził bez szwanku.

Gdy siły alianckie przystąpiły do szturmowania Sycylii w ramach operacji "Husky", Shelley wszedł w skład amerykańskich sił desantowych. Najpierw jego samolot został zestrzelony. Kapitan cudem przeżył awaryjne lądowanie, w czasie którego samolot roztrzaskał się o ziemię. Potem, nie namyślając się długo, podjął próbę ratowania kolegów. Maszyna eksplodowała, a raniony Shelley stracił przytomność. Znaleźli go dwaj włoscy żołnierze, którzy oddali wroga do niemieckiego szpitala. W kilka dni potem szpital został zdobyty przez Kanadyjczyków, a dzielny wojak został przeniesiony do kanadyjskiego punktu sanitarnego. Nie dostał zgody na kontynuowanie walk. Jak na nieustraszonego żołnierza przystało, uciekł ze szpitala, aby brać udział w historycznej kampanii. W czasie marszu ku linii frontu natknął się na czterech Niemców. Doszło do strzelaniny. Ranny kapitan prowadził ogień na leżąco, opierając się wyłącznie na lewym ramieniu, gdyż prawe uległo w czasie wypadku ciężkiemu poparzeniu. Dzięki niebywałemu szczęściu i samozaparciu udało mu się zabić wszystkich Niemców. Tuż przed śmiercią jeden z nich rzucił granat, którego eksplozja była źródłem ciężkich ran Amerykanina. Na wpół nieprzytomnego Shelleya znaleźli kanadyjscy medycy. Zapakowali go do ambulansu. W drodze do punktu ewakuacyjnego ambulans zaatakowała niemiecka Luftwaffe, a obok karetki wybuchła bomba. Eksplozja wyrzuciła Shelleya przez tylne drzwi pojazdu. I tym razem sprzyjało mu szczęście, gdyż spotkanie z wrogimi bombowcami skończył "jedynie" ze złamaną ręką. Jak pisze William Breuer ("Szpieg, który spędził wojnę w łóżku"), gdy kapitan został przeniesiony do północnej Afryki, miał stwierdzić sarkastycznie: "Hitler pokpił sprawę. Szwaby nie storpedowały mojego statku".


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków