Wyzwolenie Wilna - walki o Wilno

Bitwy II wojny światowej


Historia walk o Wilno świetnie ilustruje sposób, w jaki Sowieci obchodzili się z Polakami służącymi w prężnym antyniemieckim ruchu oporu. Oferty współpracy były obliczone jedynie na doraźne zyski w postaci wspólnej walki z Niemcami. Gdy Polacy nie byli potrzebni do przelewania krwi, Sowieci mogli przystąpić do wykonania zadania, które przydzielono im na ziemiach polskich - podporządkowania sobie wszystkich, jeśli trzeba, także siłą i przemocą.

Czerwona zaraza?

Kontrofensywa wojsk radzieckich umożliwiła im nie tylko wyparcie Niemców z terytorium ZSRR, ale i wkroczenie na przedwojenne ziemie polskie. Tereny te stanowiły źródło sporu, bowiem we wrześniu 1939 roku zostały bezprawnie zajęte i anektowane przez ZSRR, który w porozumieniu z hitlerowskimi Niemcami napadł na Polskę. Polski ruch oporu zdawał sobie sprawę, iż wyzwolenie z rąk Sowietów może się zakończyć kolejnym zniewoleniem. Stąd też na przełomie 1943 i 1944 roku Armia Krajowa zainicjowała akcję ,,Burza". Celem operacji było wyzwolenie ziem polskich zanim zdąży to zrobić radziecka Armia Czerwona. W założeniu dowództwa Polacy mieli w ten sposób odzyskać kontrolę nad swoim terytorium i witać Sowietów w charakterze gospodarzy. W praktyce akcja ,,Burza" nie przyniosła sukcesów. Tam, gdzie Polakom rzeczywiście udało się wyprzeć Niemców, zostali szybko rozbrojeni przez wojska radzieckie. W niektórych przypadkach doszło nawet do współpracy polsko-sowieckiej, która jednak zazwyczaj kończyła się zdradą i aresztowaniem członków Armii Krajowej.

Cena współpracy

Scenariusz ten sprawdził się najlepiej w przypadku walk o Wilno. Miasto było źródłem sporu polsko-litewskiego, a po 1939 roku prawo do ziemi wileńskiej rościli sobie Sowieci. Wiosną 1944 roku Polacy opracowali plany odbicia Wilna z rąk niemieckich. Operację miały przeprowadzić oddziały Wileńskiego i Nowogródzkiego Okręgu AK. W czerwcu dowodzenie nad siłami ruchu oporu na Wileńszczyźnie przejął ppłk Aleksander Krzyżanowski ps. ,,Wilk". Do dyspozycji miał ponad 12 tys. żołnierzy, ale oddziały były mocno rozproszone. Wobec postępów wojsk radzieckich dowódca zdecydował się przyspieszyć akcję w Wilnie i nakazał rozpoczęcie natarcia 7 lipca 1944 roku. W konsekwencji do walki ruszyło ok. 4 tys. ludzi pozbawionych większego wsparcia artyleryjskiego i pancernego. Tymczasem w mieście zgromadziło się kilkanaście tysięcy niemieckich żołnierzy pod dowództwem gen. Reinera Stahela. Obrona Wilna była jednym z ostatnich etapów na drodze do Prus Wschodnich, stąd też siły Wehrmachtu miały utrzymać miasto za wszelką cenę. Atak Polaków przyniósł początkowo sukcesy w postaci zajęcia części miasta. Wkrótce do Wilna nadciągnęły czołówki radzieckiego 3. Frontu Białoruskiego. Kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy ruszyło do szturmu. W praktyce siły polskie i radzieckie współpracowały przy operacji wyzwalania miasta, walcząc ramię w ramię. Następnie część polskiego zgrupowania starła się z Niemcami pod Krawczunami. W toku zwycięskiej bitwy Polacy wzięli do niewoli blisko 1000 jeńców. W przededniu upadku Wilna do oblężonego miasta udało się przebić oddziałom niemieckiej 6. Dywizji Pancernej, co pozwoliło na ewakuowanie części garnizonu. Do 13 lipca Wilno zostało zdobyte, a wkraczający na Górę Zamkową żołnierze podziemia wywiesili tam biało-czerwoną polską flagę. Wkrótce została zdjęta przez Sowietów, którzy rozpoczęli pertraktacje z ppłk Krzyżanowskim, oferując mu możliwość włączenia żołnierzy AK do Armii Czerwonej. W trakcie negocjacji ,,Wilk" został przez Sowietów podstępnie aresztowany. Blisko 6 tys. jego żołnierzy zostało otoczonych przez jednostki Armii Czerwonej, a następnie rozbrojonych. Nieliczni wstąpili do armii, opornych Sowieci wywieźli do Związku Radzieckiego i uwięzili w obozach pracy. Był to standardowy scenariusz postępowania z członkami polskiego ruchu oporu, których prześladowano jeszcze wiele lat po wojnie.



Krwawy bilans

Łączne straty niemieckie w toku walk o Wilno szacowano na kilka tysięcy zabitych, podobnie radzieckie. Po stronie polskiej zanotowano natomiast ponad 500 zabitych. Ich dokładne ustalenie nie było możliwe ze względu na rozmiary starcia i brak weryfikowalnych danych.


Polecamy


Patronat


Recenzje