Bitwa w Lasach Janowskich

Bitwy II wojny światowej


Polski ruch oporu był niezwykle aktywny od początku niemieckiej okupacji, organizując się już we wrześniu 1939 roku. Przez lata Polacy angażowali się w liczne akcje dywersyjne i sabotażowe, z rzadka decydując się na wypowiedzenie Niemcom otwartej bitwy. Dopiero sytuacja na froncie wschodnim skłoniła polskie dowództwo do bezpośredniego zaangażowania w walki.

Podziemie staje do walki

Na polskich przedwojennych ziemiach wschodnich prowadzono aktywne działania umożliwiające wyzwolenie tych terenów przed wkroczeniem radzieckiej Armii Czerwonej. Był to kluczowy element Akcji ,,Burza", która w założeniu twórców miała umożliwić utrzymanie kontroli nad ziemiami, do których bezprawne pretensje zgłaszali Sowieci. Jednym z najważniejszych akcentów operacji stała się bitwa partyzancka w Lasach Janowskich i Puszczy Solskiej, największe tego typu starcie Polskiego Podziemia z siłami niemieckiej armii.

Wiosną 1944 roku na Zamojszczyźnie i Lubelszczyźnie pojawiły się liczne zgrupowania polskich organizacji podziemnych, głównie Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Liczebność oddziałów umożliwiała im nawiązanie wyrównanej walki z obecnymi w tym rejonie żołnierzami niemieckimi, a nawet przejęcie kontroli nad szeregiem miejscowości w rejonie Lasów Janowskich i Puszczy Solskiej. Dodatkowo Polskie Podziemie wspierała partyzantka komunistyczna i radziecka, co przyczyniało się do chaosu organizacyjnego, ale umożliwiało stopniowe wypieranie niemieckiego okupanta. Polacy nieustannie atakowali niemieckie linie zaopatrzeniowe, dokonywali także uderzeń na mniejsze oddziały wroga. Groziło to destabilizacją zaplecza frontu wschodniego, co skłoniło dowództwo niemieckie do przeprowadzenia akcji wymierzonej w partyzantów. W dniach 10-15 czerwca 1944 roku zainicjowano operację ,,Sturmwind I", w wyniku której Niemcy okrążyli partyzantów w Lasach Lipskich i Janowskich i przystąpili do likwidowania Kotla. W środku znalazło się ok. 3 tys. Polaków i Sowietów, którzy 12 czerwca postanowili działać wspólnie pod rozkazem ppłk Nikołaja Prokopiuka. Następnie partyzanci umocnili się w rejonie Porytowego Wzgórza, gdzie w dniach 14-15 czerwca rozgorzała regularna bitwa. Niemcy bezskutecznie starali się zlikwidować zgrupowanie. Mimo dużych strat obu stron musieli się wycofać, co pozwoliło wspólnym siłom ruchu oporu przejść do Puszczy Solskiej.

Współpraca czy kłótnie?

Ich śladem podążali Niemcy, którzy do 20 czerwca ponownie okrążyli partyzantów. W kotle znajdowały się teraz dwie formalnie niezależne grupy podporządkowane mjr Edwardowi Markiewiczowi ps. ,,Kalina" (ok. 1200 ludzi z AK i BCh) oraz Prokopiukowi (ok. 1800 ludzi z Armii Ludowej i partyzantów radzieckich). 21 czerwca okupant rozpoczął operację ,,Sturmwind II". Po niepowodzeniu w pierwszej próbie rozbicia oddziałów partyzanckich teraz Niemcy wyciągnęli wnioski i zaangażowali do walki większe siły ok. 30 tys. żołnierzy. Przez pierwsze cztery dni ofensywy Polacy i Sowieci bronili się i uparcie szukali możliwości przebicia. Siły ,,Kaliny" przeszły nawet na trudno dostępne ostępy leśne, szukając schronienia przed naciskającym wrogiem. Tymczasem Niemcy spychali Polaków w kierunku rzeki Tanew. Stopniowo od oddziału oddzielały się kolejne mniejsze grupki, które próbowały szukać wyjścia z okrążenia. Wobec fatalnej sytuacji Markiewicz popełnił samobójstwo 24 czerwca. Dwa dni wcześniej ,,Kalina" odrzucił propozycję ponownej współpracy z AL i Sowietami. W konsekwencji obie grupy działały niezależnie. Zgrupowaniu Prokopiuka udało się ostatecznie wyjść z okrążenia, gdy część oddziałów sforsowała Tanwię.



Zagłada podziemia

Pozostali przy życiu żołnierze ,,Kaliny" operowali teraz w rejonie Osuch. Tam Polacy pod dowództwem por. Konrada Bartoszewskiego ps. ,,Wir" zdecydowali się na desperackie natarcie na linie niemieckie. Mimo początkowego sukcesu Polacy nie byli w stanie przedrzeć się przez dwa pierścienie niemieckich wojsk i zostali zdziesiątkowani w celnym ogniu wroga. Tylko nielicznym powiodła się próba przebicia. W kolejnych dniach Niemcy konsekwentnie likwidowali odizolowane punkty oporu AK i BCh. Straty szacowano na ok. 400-500 zabitych. Większość pozostałych przy życiu dostała się do niemieckiej niewoli. Zlikwidowanie zgrupowania partyzanckiego w Lasach Solskich położyło kres zorganizowanemu ruchowi oporu w tym rejonie. Było także ogromny ciosem zadanym siłom Armii Krajowej we wschodniej Polsce, co znacząco wpłynęło na pozycję podziemnej organizacji w późniejszej konfrontacji z Sowietami.


Polecamy


Patronat


Recenzje