Samobójcza śmierć Adolfa Hitlera

Artykuły serwisu "II wojna światowa"


Samobójcza śmierć Adolfa Hitlera była ostatecznym dowodem na upadek jego zbrodniczego projektu III Rzeszy. Niemiecki dyktator wolał strzelić sobie w głowę, by nie dostać się w ręce żołnierzy Armii Czerwonej. Można łatwo założyć, iż alianci doprowadziliby do postawienia go przed trybunałem wojskowym, który obnażyłby eksterminacyjny charakter jego rządów. Śmierci przywódcy nazistów towarzyszyły znacznie bardziej dramatyczne wydarzenia. W bunkrze pod kancelarią III Rzeszy w Berlinie, gdzie ukrywał się w kwietniu 1945 roku doszło do przerażających, barbarzyńskich aktów morderstwa, którego ofiarami padły niewinne dzieci.

Niejedna śmierć

W kwietniu 1945 roku wojska radzieckie przystąpiły do ostatniej ofensywy w czasie II wojny światowej, obierając za cel stolicę III Rzeszy Berlin. W oblężonym mieście ukrywała się znaczna część nazistowskich dygnitarzy, w tym dyktator Niemiec Adolf Hitler. Dyktator starał się kierować wojskami do ostatnich chwil, podejmując znaczną część decyzji w amoku. Głównym założeniem jego rozkazów była walka do ostatniego żołnierza. Otoczony najwierniejszymi poplecznikami krył się w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy, obawiając pochwycenia przez Armię Czerwoną i spodziewając się nadchodzącej klęski. Wynurzenia o cudzie, który miałby uratować Berlin przed upadkiem były wówczas zwykłym zakłamywaniem rzeczywistości.

Wobec braku możliwości kontynuowania walki i zbliżającego się upadku Berlina Hitler postanowił popełnić samobójstwo. 30 kwietnia 1945 roku prawdopodobnie przyjął kapsułkę z cyjankiem, a następnie strzelił sobie w skroń. Samobójstwo popełniła także wieloletnia kochanka dyktatora Eva Braun towarzysząca mu w ostatnich chwilach życia. Brak jest pewnych, sprawdzonych raportów relacjonujących przebieg ostatnich chwil życia dyktatora. Jego śmierć była aktem tchórzostwa i dowodem na nieprawdziwość sloganów o konieczności "walki do końca" czy poświęcenia dla Niemiec. Skompromitowany Hitler odchodził opuszczony, przegrany, będąc cieniem człowieka, którego niegdyś bali się inni europejscy przywódcy. W ostatnich dniach życia doskwierały mu objawy silnych zaburzeń psychotycznych i neurotycznych - drżenie rąk, zaburzenia pamięci, problemy z koncentracją.

Dramat w bunkrze Hitlera

O ile śmierć Hitlera była konsekwencją jego zbrodniczej polityki, o tyle zabójstwo sześciorga dzieci Magdy i Josepha Goebbelsów było przerażającym dopełnieniem degeneracji elit III Rzeszy. Szef nazistowskiej propagandy Joseph Goebbels przez lata wiernie towarzyszył Hitlerowi, kierując jego największymi kampaniami. W obliczu klęski postanowił wiernie trwać u boku przywódcy. W kwietniu 1945 roku rodzina Goebbelsów mieszkała w bunkrze dyktatora. Małżeństwu towarzyszyła szóstka dzieci - Helga, Hildegarda, Holdine, Heidrun, Hedwiga i Helmut (imiona zaczynały się na literę "H" na cześć Adolfa Hitlera). Najstarsza Helga miała ledwie 13 lat i jako jedyna zdawała się przynajmniej częściowo orientować w tym, co dzieje się dookoła. W ostatnich dniach kwietnia dziećmi zajmowała się głównie sekretarka Traudl Junge, której zresztą Goebbels podyktował swój testament. Zaznaczył w nim chęć popełnienia samobójstwa i uśmiercenia szóstki dzieci. Minister pozostał mistrzem propagandy nawet w momencie spisywania wyroku śmierci na swoje potomstwo. W dokumencie miał zaznaczyć, że dzieci na pewno poparłyby jego decyzję. Najmłodsza Heidrun urodziła się w październiku 1940 roku...

1 maja 1945 roku Magda Goebbels uśpiła swoje dzieci morfiną, a następnie z pomocą lekarza Ludwiga Stumpfeggera włożyła im do ust kapsułki z rozgniecionym cyjankiem. W ten sposób cała szóstka została uśmiercona stosunkowo bezboleśnie i nieświadomie. Trudno powiedzieć, jaki ostatecznie był los Magdy i Josepha. Wokół niektórych relacji mieli obydwoje zażyć kapsułki z cyjankiem. Nie brakuje też opinii, iż Joseph zastrzelił żonę, a następnie siebie. Ustalenia utrudniło podpalenie ciał Goebbelsów przez żołnierzy SS. Zwłoki zostały znalezione przez wkraczających do Berlina żołnierzy sowieckiej Armii Czerwonej.



Teorie spiskowe

Po wojnie przeprowadzono badania, które miały umożliwić ostateczną identyfikację zwłok. Nie udało się udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że znalezione w Berlinie ciała należały w istocie do Hitlera i jego kochanki. Sowietom nie powiodły się poszukiwania jednego z najbliższych współpracowników Hitlera Martina Bormanna, którego alianci zaocznie sądzili w czasie procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Podejrzewa się, że Bormann zginął w czasie oblężenia Berlina w trakcie próby ucieczki. Trudności w ustaleniach dały również pole dla zwolenników teorii spiskowych. W ich opinii Hitler i Bormann mieli wydostać się z oblężonego miasta. Co mogłoby się z nimi dalej stać? Być może wiedli spokojne, dostatnie życie w Ameryce Południowej, dokąd wyemigrowało wielu byłych niemieckich nazistów. Brakuje jednak jakichkolwiek dowodów na potwierdzenie tej teorii.


Polecamy


Patronat


Recenzje