Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym", Winston Churchill

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Bunkier Hitlera - ostatni rozkaz

Gdy 6 czerwca 1944 roku alianci otworzyli tzw. drugi front we Francji hitlerowskie Niemcy stanęły przed poważnym problemem, jakim była walka na dwa fronty. Historia pokazała, iż wielu imperiów upadało właśnie z powodu dwustronnego uderzenia. Z jednej strony coraz silniej nacierali Sowieci, z drugiej wspólny atak szykowali Amerykanie i Brytyjczycy. Obie ofensywy wydajnie wspierali Polacy, którzy walczyli o niepodległość własnego narodu. Kolejne sukcesy militarne sił sprzymierzonych potwierdziły to, z czego niektórzy, nawet hitlerowscy, politycy i wojskowi zdawali sobie sprawę od kilkunastu miesięcy - III Rzesza przegrała tę wojnę i nie ma szans na podniesienie się z klęsk zadanych jej przez armię aliancką. Nawet w sercu niemieckiego dowództwa w 1944 roku panowały nastroje przygnębienia i pesymizmu. Spisek zorganizowany przez grupę oficerów związanych z hr. Clausem von Stauffenbergiem o mały włos nie doprowadził do śmierci führera 20 lipca 1944 roku. Krąg opozycjonistów zebrał się też wokół dr Carla Friedricha Goerdelera, z tym że ta grupa zrzeszała raczej przedstawicieli politycznych. Nieudany zamach był przyczyą fali represji, która objęła również najwyżej postawionych w hierarchii hitlerowskiej armii wojskowych. Życie stracili m.in. feldmarszałkowie Rommel i Witzleben. Terror i eksterminacja dotknęły też tych, których od początku trwania II wojny światowej dyskryminowano. Wyjątkowo efektywną pracę podjęły obozy masowej zagłady. Przykład Oświęcimia i Brzezinki jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż to między innymi tam rozegrały się ostatnie akty dramatu zwanego "Ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej". Nie tylko Żydów prześladowano w ostatnich dniach wojny. W chwili ostatecznej klęski i upadku III Rzeszy i jej przywódców eksterminacja objęła także inne nacje, w tym Polaków, których rozsiano po obozach rozmieszczonych na terytorium okupowanej Polski oraz tych, które stworzono w Niemczech. Nieliczni, a wśród nich także przywódca narodu niemieckiego, Adolf Hitler, wierzyli, że wojna jest jeszcze do wygrania. Ich nadzieje okazały się złudne - mogli się o tym przekonać 1 maja 1945 roku, kiedy to Armia Czerwona tryumfalnie wkroczyła do Berlina, zdobywając stolicę III Rzeszy i Reichstag (budynek parlamentu), symbol potęgi hitlerowskiej władzy.

Nie tylko doniesienia z frontu były alarmujące. Katastrofalną wizję Hitlerowi przedstawił Albert Speer, minister do spraw zbrojeniowych oraz szef Organizacji Todta. Jako osoba odpowiedzialna za techniczny rozwój III Rzeszy miał on dostęp do wszelkich statystyk, które bezlitośnie wskazywały na rosnącą słabość walczących w całej Europie Niemców. Wyczerpująca wojna na dwa fronty pozostawiła trwały ślad w niemieckiej gospodarce (mimo ogromnego wysiłku przesiedlanej z okupowanych lub podbitych terytoriów ludności, której praca opierała się na systemie niewolniczym). Druzgocące straty niemieckiemu przemysłowi zadawało lotnictwo alianckie, które nieustannie nękało miasta, fabryki, budynki wojskowe nalotami. Bombardowania nasiliły się jeszcze w 1944 roku, kiedy to siły sprzymierzonych uzyskały dogodne bazy wypadowe w Europie Zachodniej. Zniszczenia dosięgły także mosty, drogi, tory i stacje kolejowe, co spowodowało znaczny spadek ilości i wielkości przewozów. Dodatkowo kryzys ekonomiczny pogłębiło zmniejszenie wydobycia surowców. Grudniowa klęska w tzw. kontrofensywie w Ardenach sprawiła, że Wehrmacht utracił ostatnią szansę przeprowadzenia udanego ataku. Mimo to Adolf Hitler wciąż wierzył w końcowy sukces i zwycięstwo swego narodu. 1 stycznia 1945 roku z uporem szaleńca przemawiał do żołnierzy: "Moi żołnierze! Znam wasze cierpienia i wasze ofiary, wiem, czego żądałem od was i czego obecnie mam od was żądać. [...] Jak feniks z popiołów, tak z gruzów naszych miast zrodzi się jeszcze na nowo niemiecka wola. [...] Powstały tysiące batalionów Volkssturmu i nowe znajdują się w stanie formowania. Formowane są dywizje za dywizjami." W tym samym czasie Sowieci szykowali się do kolejnej już ofensywy, której końcowym aktem miało być zdobycie Berlina.

Ci, którzy widzieli Hitlera w dniach ostatecznej klęski III Rzeszy, odnieśli wrażenie, że człowiek ten traci swe siły. Nasilała się choroba spowodowana przemęczeniem i rosnącym napięciem. Nie był już dumnym niegdyś führerem niemieckiego narodu. A naród ten cierpiał teraz niemal tak, jak kiedyś cierpiała ludność podbijanych przez Wehrmacht krajów. W 1944 roku rozpoczął się swoisty exodus Niemców zamieszkujących wschodnie tereny byłej Polski, gdzie wkraczali Sowieci. Czerwonoarimści mścili się za zbrodnie niemieckich żołnierzy, którzy jeszcze nie tak dawne temu stali u wrót Moskwy. Ewakuacją, obok ludności cywilnej, Niemcy objęli więźniów obozów koncentracyjnych i jeńców wojennych. W przypadku tych pierwszych częstym sposobem pozbycia się problemu ewakuacji były masowe rozstrzeliwania (obóz w Radogoszczy) lub zagazowywanie (obóz w Oświęcimiu). Podczas przemieszczania ludzi dobijano tych, którzy nie byli w stanie kontynuować pochodu. Nawet marynarka niemiecka została zaangażowana do przewozu ludności, która gromadziła się w miastach portowych. Okręty handlowe i wojenne zmuszone były brać na swe pokłady ludność cywilną, stając się doskonałym celem dla sił wroga. 9 lutego okręt podwodny "S-13" zatopił statek pasażerski "General Steuben", na którego pokładzie znajdowało się 3 tys. ludzi. Kiepskie warunki atmosferyczne i rozmieszczone na Bałtyku miny utrudniały i tak niezwykle ciężkie zadanie. A Armia Czerwona wciąż nacierała, wypierając wroga z terenów Polski.

Wspomnijmy jeszcze o nasilającym się kryzysie ekonomicznym. W stosunku do lipca 1944 roku w styczniu 1945 roku wydobycie węgla zmniejszyło się o 14,5 mln ton (z 26,3 mln ton na 11,8 mln ton), żeby w lutym spaść o kolejne 4,8 mln ton. Ogromny spadek zanotowało wydobycie gazu i produkcja energii elektrycznej (w Bawarii już w 1944 roku racjonowano energię elektryczną). Wspomniany już Speer w marcu przedłożył Hitlerowi kolejny memoriał, w którym alarmował, iż możliwe jest "ostateczne załamanie się gospodarki Niemiec". Tymczasem na zachodzie wojska brytyjskie i amerykańskie sforsowały Ren i 1 kwietnia okrążyły Grupę Armii "B" broniącą Zagłębia Ruhry. 12 kwietnia padł Magdeburg, 19 kwietnia Lipsk. W ciągu najbliższych dni alianci zająć mieli jeszcze Norymbergę, Stuttgart i Bolonię. Po drugiej stronie frontu same sukcesy odnosiła Armia Czerwona, która 16 kwietnia przystąpiła do ostatecznego szturmu na Berlin. A w stolicy Rzeszy hitlerowscy dygnitarze i sam Hitler wciąż żyli mrzonkami, snując rozmyślania na temat pokonania jednostek wroga (wielką radość wzbudził fakt śmierci Franklina Delano Roosevelta, prezydenta USA) oraz zawarcia separatystycznego pokoju...

Historia rokowań pokojowych podejmowanych przez kolejnych hitlerowskich dygnitarzy sięga początku II wojny światowej. Wystarczy przypomnieć akcję Waltera Schellenberga, kontakty Wilhelma Canarisa czy tajemniczy lot Rudolfa Hessa do Wielkiej Brytanii, gdzie rzekomo miał spotkać wysłanników angielskiej opozycji względem Winstona Churchilla. W ostatnich tygodniach istnienia III Rzeszy na pierwszy plan wysunęły się rokowania Heinricha Himmlera prowadzone za pośrednictwem Szwecji, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i hr. Folke Bernadotte.

Zbliżający się koniec wojny sprawił, iż nawet zatwardziali naziści zdecydowali się na coś, co Hitler zapewne ukarałby śmiercią - rozpoczęcie potajemnych negocjacji, które miałyby ułatwić zakończenie działań wojennych. Co ciekawe, jedną z takich osobistości był sam Heinrich Himmler, współtwórca i szef SS, Gestapo (podczas procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze obie zostały uznane za zbrodnicze) i policji niemieckiej, minister spraw wewnętrznych i człowiek, który odpowiadał za masową eksterminację ludności na terenach okupowanych; osoba uznawana za zbrodniarza wojennego jeszcze zanim wojna się zakończyła. Aby zrozumieć motywy jego działania, musimy przenieść się do 1942 roku, kiedy to z propozycją współpracy odnośnie tajnych rokowań pokojowych wyszedł współpracownik Heinricha Himmlera, Walter Schellenberg. Schellenberg pełnił wtedy funkcję szefa kontrwywiadu "Amt IVE" i posiadał liczne kontakty na całym świecie, co umożliwiłoby mu podjęcie działań pokojowych. 32-letni wówczas Schellenberg doskonale zdawał sobie sprawę, iż losy wojny nie są do końca pewne, zwłaszcza po kolejnych nieudanych ofensywach niemieckich na wschodzie oraz przystąpieniu do koalicji antyhitlerowskiej Stanów Zjednoczonych. W związku z tym zaczął szukać alternatywnego rozwiązania, które w momencie klęski III Rzeszy umożliwiłoby uniknięcie kary za udział w międzynarodowym konflikcie. Dlatego też wymyślił najprostszy sposób, który pozwalał na przynajmniej częściowe oczyszczenie się z win - podjęcie rokowań pokojowych z członkami koalicji. Latem 1942 roku, jak pisze w swoich wspomnieniach, analizował rozliczne dane z frontu, spotykał się z dowódcami i ekspertami. Zabiegi te utwierdziły go w przekonaniu, iż los Niemiec może w tej chwili zależeć od honorowej kapitulacji. Tym bardziej, że w chwili zwiększenia przewagi Armii Czerwonej i aliantów zachodnich na froncie wszelkie negocjacje mogą nie być możliwe, gdyż Rzesza utraci kartę przetargową, jaką wciąż stanowiła jej siła militarna. Musiał jednak znaleźć kogoś, kto w imieniu narodu niemieckiego podejmie się tajnej misji. Schellenberg nie doceniał zapewne zapału i woli do walki Brytyjczyków, Amerykanów i Sowietów, snując fantastyczne wręcz wizje albo rozłamu wśród sprzymierzonych, albo rozgromienia ich sił w walce. Nie wziął również pod uwagę faktu, iż w 1940 roku, gdy przewaga Niemiec była wręcz druzgocąca, Winston Churchill zdecydowanie odrzucił jakiekolwiek propozycje pokojowe, decydując się na nierówną walkę przeciwko agresorowi. Teraz, po dwóch latach, w czasie których nastąpiło wiele zmian w układzie sił na arenie międzynarodowej, niedorzecznością byłoby twierdzenie, iż sprzymierzeni ugną się pod naciskiem polityków niemieckich i rozpoczną negocjacje. W sierpniu 1942 roku w Żytomierzu, gdzie znajdowała się kwatera główna Reichsführera SS Heinricha Himmlera, zdecydował się na odbycie niezwykle poważnej rozmowy ze swoim przełożonym i zaproponowanie mu udziału w przedsięwzięciu. W swoich wspomnieniach dokładnie relacjonuje rozmowę i opisuje reakcje Himmlera na kolejne zadawane mu pytania i przedstawiane spostrzeżenia. Dzięki opanowaniu i niezwykłej inteligencji Schellenberg zwrócił uwagę Himmlera na wagę problemu i niewątpliwie zainteresował go wizją nowego powojennego ładu, w którym obaj przewidywali odtworzenie wolnej Francji, ścisły sojusz z tym krajem, aktywną współpracę z Włochami, akceptację aneksji Austrii i Sudetów oraz zwrócenie wolności terenom zagarniętym na wschodzie (w tym Polsce - przewidywano, iż Polacy nadal będą wykorzystywani do pracy na rzecz Niemiec) i Skandynawii (Dania i Norwegia). Ogólnie Schellenberg dążył do przywrócenia sytuacji z 1 września 1939 roku, z tym że liczył na gospodarcze uzależnienie od Niemiec szeregu państw europejskich (w planach tych uwzględniono również podbite w 1941 roku Bałkany). Planowano nakłonienie Hitlera do próby nawiązania rokowań z Brytyjczykami i Stalinem oraz zwolnienie ministra spraw zagranicznych, Joachima von Ribbentropa, co miało być znakiem dla polityków alianckich o zmianie kierunku polityki niemieckiej. Ostatecznie jednak plany te nie zostały zrealizowane. Wpłynęły na to wahanie Himmlera i nieprzejednana postawa Adolfa Hitlera, który nawet nie chciał słyszeć o jakichkolwiek próbach porozumienia z wrogiem. Himmler wykazał się też wiernością wobec führera, nie chcąc spiskować za jego plecami. Wkrótce alianci konferowali w Casablance, gdzie zaakceptowali formułę bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Jakiekolwiek marzenia Schellenberga i Himmlera były bezpodstawne. Tym bardziej, że próby podjęcia rokowań zostały zawieszone, a Schellenberg długo jeszcze musiał czekać na aktywne przystąpienie Himmlera do działań.

W czasie opisu działań pary Schellenberg-Himmler warto wspomnieć o roli człowieka, który miał niebagatelny wpływ na szefa SS. Chodzi bowiem o doktora Felixa Kerstena, osobistego lekarza Himmlera, który dzięki przebiegłości i inteligencji sprytnie manipulował pracodawcą. Z czasem Himmler rozpoczął przysyłanie do Kerstena kolejnych dygnitarzy III Rzeszy, którzy musieli zostać przebadani i przeanalizowani przez doktora. Również Schellenberg trafił do gabinetu Kerstena, z którym często toczył dyskusje na temat zakończenia wojny. Kersten, zwolennik rokowań pokojowych, niejednokrotnie przekonywał do swoich poglądów Himmlera, który bezgranicznie ufał lekarzowi. Także w czasie dalszych zabiegów pokojowych Kersten odegrał znaczącą rolę.

Pierwsze próby Schellenberga i Himmlera zakończyły się fiaskiem. Dopiero w rok później, ponownie za sprawą doktora Kerstena, miało dojść do wznowienia starań o podpisanie separatystycznego pokoju. Sytuacja nagliła - Niemcy przegrywali kolejne wielkie - utracili Afrykę Północną, z wojny po stronie Państw Osi wycofał się rząd Pietro Badoglio, na zachodzie zaciskała się pętla wokół niemieckich jednostek, a po drugiej stronie Europy Sowieci przeszli do ofensywy, wygrywając decydujące batalie o Stalingrad i pod Kurskiem. Wszystko to złożyło się na dość pesymistyczny obraz dalszej walki i zmusiło Schellenberga do zaktywizowania swoich dotychczasowych wysiłków. W październiku 1943 roku Kersten leczył w Sztokholmie niejakiego Hewitta, który twierdził, iż otrzymał specjalne polecenie od prezydenta Franklina Delano Roosevelta dotyczące zawarcia pokoju z Niemcami na dość ostrych warunkach. Himmler, poinformowany o całej sprawie przez swojego lekarza, wahał się. Dopiero w grudniu podjął decyzję o podjęciu rokowań. Było już jednak za późno, gdyż Hewitt powrócił do Stanów Zjednoczonych. W międzyczasie do Szwecji podróżował Schellenberg, ale nie udało mu się ustalić niczego konkretnego, nie mając zezwolenia przełożonego. I tym razem para Niemców przegrała swoją szansę. W lipcu 1944 roku Ribbentrop zaofiarował się, iż wyjedzie do Związku Sowieckiego, aby układać się ze Stalinem lub zabić sowieckiego dyktatora. Propozycję swojego ministra Hitler uznał za niedorzeczną i nie zezwolił na wyjazd Ribbentropa do Moskwy. Niemcy przegapili odpowiedni moment do działań, kiedy to na linii Waszyngton-Londyn-Moskwa pojawiły się komplikacje i problemy. Rozłam wśród koalicji państw alianckich byłby na rękę spiskowcom, ponieważ tylko w ten sposób mogła powieść się operacja przeciągnięcia któregoś z państw na stronę prowadzących rokowania. Tymczasem Schellenberg piął się po szczeblach kariery, zastępując Wilhelma Canarisa na stanowisku szefa kontrwywiadu. Admirał został wyłączony ze swego rodzaju "gry", w której przyszło mu się zmierzyć z koalicją niemieckich dygnitarzy, którym mocna pozycja Canarisa była nie na rękę. W 1944 roku szefa Abwehry aresztowano i uwięziono. Poddany wielokrotnym przesłuchaniom połączonym z okrutnymi torturami zginął 9 kwietnia 1945 roku we Flossenbürgu. Admirała aresztowano tuż po nieudanym zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Przedsięwzięcie przygotowane przez pułkownika Stauffenberga spowodowało nasilenie terroru w Niemczech. Nieudana próba przypieczętowała los wielu opozycjonistów, którzy do tej pory działali w głębokiej konspiracji. Lipcowe wydarzenia pociągnęły za sobą setki ofiar, wśród których wymienić należyć feldmarszłka Erwina Rommla czy hr. Helmutha von Moltke. Niezadowolenie narastało nawet w niemieckiej armii, do tej pory wiernej Adolfowi Hitlerowi. Niektórzy wyżsi dowódcy widzieli nadchodzącą klęskę. Potrafił ją dostrzec także Walter von Schellenberg, który wraz z Kerstenem ponownie nawiązał kontakt z Zachodem. Tym razem rozmówcą spiskowców został były prezydent Konfederacji Szwajcarskiej, Musy. Negocjacje prowadzono w grudniu 1944 i styczniu 1945 roku. I tym razem Schellenbergowi udało się namówić Himmlera do podjęcia się rozmów. Musy, człowiek inteligentny i orientujący się w kwestiach niemieckiej polityki, pragnął doprowadzić do uratowania jak największej ilości ludności żydowskiej, która zagrożona była eksterminacją przewidzianą przez program "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Zwolnienie pewnej liczby Żydów faktycznie miało miejsce, co ciekawe, z inspiracji Himmlera. O całej operacji dowiedział się Ernst Kaltenbrunner, który już w lutym 1945 roku doprowadził do zakończenia negocjacji na linii Musy-Himmler. Dzięki tak śmiałym posunięciom Himmler starał się choć w części oczyścić z zarzutów masowej eksterminacji ludności prowadzonej przez Niemców na rozkaz szefa SS.

Kolejne kontakty z Schellenbergiem i Himmlerem nawiązali przedstawiciele Światowego Kongresu Żydowskiego, którym udało się nakłonić Reichsführera do blokowania rozkazów o zabijaniu więźniów politycznych i mordowaniu więźniów obozów koncentracyjnych połączonych z niszczeniem placówek. Najważniejsze jednak były rozmowy prowadzone za pośrednictwem Czerwonego Krzyża. W lutym Niemcy otrzymali wiadomość, iż hr. Folke Bernadotte pragnie mówić z Himmlerem. Himmler łudził się jeszcze, iż możliwe jest uratowanie jego życia i kapitulacja przed aliantami zachodnimi, co miało umożliwić prowadzenie dalszych walk przeciwko Sowietom. W kwietniu szef SS mówił Bernadotte, iż Niemcy muszą uznać się za pokonanych, jednak na froncie wschodnim nadal będą prowadzić walki. W związku z tym pragnął doprowadzić do kapitulacji. Słowa te miały rzekomo dotrzeć do gen. Eisenhowera, Bernadotte poleciał do Sztokholmu 24 kwietnia. Jak można się było spodziewać, nie uzyskał poparcia ani w szwedzkim rządzie, ani wśród aliantów zachodnich. O całej sprawie dowiedział się Hitler, który w tym czasie stał się opętanym maniakiem, nie wiedzącym, co się dzieje w jego najbliższym otoczeniu. Führer wpadł w furię, co zapoczątkowało kolejną serię mordów - ofiarami po raz kolejny stali się ci, którzy próbowali przeciwstawić się bestialskiemu dyktatorowi.

"Od dłuższego czasu nie widywałem Hitlera i zaalarmował mnie jego wygląd. Oczy jego, tak dawniej przeszywające i przenikliwe, były teraz apatyczne i zmęczone. Lewa ręka drgała tak gwałtownie, że musiał ją przytrzymywać prawą. Starał się ukryć brak skoordynowania ruchów. Miał tak zgięte plecy, że wyglądał jak garbus. Krok jego był ciężki i powolny. Za to głos pozostał silny i czysty, jak przedtem, stał się tylko trochę bardziej piskliwy, mówił krótszymi niż dawniej zdaniami". Taki opis wyglądu i zachowania führera zostawił Schellenberg, kiedy zobaczył go jesienią 1944 roku. Nieustanne napięcie, klęski na froncie i wreszcie wyraźne już przemęczenie niemłodego przecież organizmu pozostawiło widoczne ślady. Dodatkowo spustoszenie w organizmie Hitlera siały leki aplikowane mu przez dr. Morella, który dbał o kondycję fizyczną przywódcy Niemców. W 1945 roku dumny i hardy niegdyś Adolf Hitler stał się cieniem człowieka, wrakiem potężnego niegdyś mężczyzny, którego sylwetka, głos i spojrzenie budziły grozę na całym świecie.

Ostatnie tygodnie życia Adolf Hitler spędził w bunkrze znajdującym się pod Kancelarią III Rzeszy przy Wilhelmstrasse w Berlinie. Jak szczur, który kryje się przed drapieżnikiem, tak i führer oczekiwał na śmierć, która miała nadejść albo z rąk nieprzyjaciela, albo z własnych. W dwudziestu ciasnych, niewielkich i obskurnych pomieszczeniach rozmieszczonych na około 250 metrach kwadratowych Hitler zmuszony był przeżyć ostatnie chwile swego życia, dzieląc swój nowy dom wraz z najbliższymi współpracownikami, którzy nie opuścili go w chwili ostatecznej klęski. Znaleźli się tu także ci, którzy liczyli na ostatnie awanse, nowe pozycje i władzę niejako w spadku po dyktatorze - wszak jego dni były już policzone. Wszystko to przy wtórze odgłosu sowieckich dział i alianckich bombowców, które nieustannie nękały mieszkańców dumy III Rzeszy, potężnego Berlina, gdzie niegdyś znajdowało się serce Niemiec. Teraz serce to krwawiło od bombardowań zbliżających się nieuchronnie aliantów, którzy zapowiedzieli walkę do ostatecznej kapitulacji przeciwnika. Tym samym wszelkie rokowania pokojowe nie miały najmniejszego sensu, gdyż nie mogły się skończyć powodzeniem. Sukcesu nie mogły też przynieść walki prowadzone na coraz mniejszej przestrzeni - ze wschodu nacierała niszczycielska Armia Czerwona mszcząca się za terror niemieckiej okupacji, a z zachodu i południa spieszyli Brytyjczycy i Amerykanie, którzy wciąż chcieli uprzedzić Sowietów w wyścigu do serca III Rzeszy, gdzie znajdował się człowiek, którego określono głównym zbrodniarzem wojennym. Brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden na pytanie postawione 28 marca 1945 roku dotyczące zachowania żołnierzy brytyjskich w przypadku zetknięcia się z Hitlerem (wzięcie do niewoli lub zastrzelenie), odpowiedział, iż w tym wypadku pozostawia całkowitą swobodę temu, kto znajdzie się w takiej sytuacji.

9 marca 1945 roku Hitler wydał rozkaz, aby bronić Berlina do samego końca. Miał tym samym nadzieję, iż stolica Rzeszy zostanie zamieniona w drugi Stalingrad, miasto, które pochłonęło setki tysięcy żołnierzy nacierających. Dziesięć dni później postanowił zarządzić, aby przemysł niemiecki, drogi, mosty były niszczone wraz z wkraczaniem wrogich wojsk. Tym samym zdecydował się na spustoszenie ziemi niemieckiej rękami jej mieszkańców. Uważał, iż naród niemiecki winien walczyć do końca i zginąć w walce, gdyż jedynie zagłada uratuje go od ostatecznej klęski. Dodatkowo łudził się, iż Amerykanie oraz Brytyjczycy, gdy spotkają się z Sowietami, otworzą do nich ogień, łącząc się w walce przeciwko komunistom z Niemcami. Co więcej, wierzył, iż śmierć Franklina Delano Roosevelta, który zmarł 12 kwietnia 1945 roku, sprowadzi klęskę na walczących aliantów - przypominał sobie sytuację z ponad tysiącletniej historii Rzeszy, kiedy to śmierć carycy Elżbiety uratowała Fryderyka II. Tym razem historia się nie powtórzyła.

Opis ostatnich dni Hitlera zaczynamy w dniu 17 kwietnia - dzień wcześniej rozpoczęła się operacja berlińska, natarcie Armii Czerwonej na kierunku stolicy III Rzeszy. Hitler nakazał przeprowadzenie przeciwnatarcia, które nie przyniosło jednak skutku. Noc führer spędził w towarzystwie Evy Braun i kilku sekretarek – towarzystwo w dość beztroski sposób umilało sobie czas piciem herbaty. Tymczasem na froncie sytuacja przedstawiała się coraz gorzej, a Hitler całą winę za niepowodzenia zrzucał na kolejnych dowódców. Po południu 19 kwietnia odbyła się specjalna narada wojskowych, na której zakomunikowano dyktatorowi, iż wojska radzieckie znajdują się o 30 kilometrów od Berlina. Spowodowało to kolejny wybuch furii i pogorszenie stanu zdrowia Hitlera, który nakazał wezwanie Theodora Morella. Doktor puścił mu krew, która wkrótce wypełniła całą szklankę. W nocy przed drzwiami gabinetu führera zgromadzili się jego najbliżsi współpracownicy, aby świętować 56 urodziny wodza. Przybyli SS-Gruppenführer Julius Schaub, adiutant Otto Günsche, Hans Baur, Erich Kempka, SS-Gruppenführer Johann Rattenhuber, dwaj osobiści lekarze, grupa sekretarek, Hanz Linge, oficer SS. Dodatkowo swoich wysłanników przysłał Himmler (SS-Gruppenführer Hermann Fegelain, szwagier Evy Braun) oraz resorty Wehrmachtu, Luftwaffe i Kriegsmarine. Nazajutrz po raz ostatni spotkali się ci, którzy rządzili III Rzeszą, aby jeszcze jeden raz pozdrowić führera - Göring, Himmler, Goebbels, Bormann, von Ribbentrop, Speer, Dönitz, Keitel, Jodl, Krebs, Axmann. Był to też ostatni raz, kiedy Hitler oglądał przestrzeń poza bunkrem, aż do śmierci nie opuścił bowiem pomieszczeń pod Kancelarią Rzeszy. Axmann, szef Hitlerjugend, przyprowadził ze sobą grupę 20 chłopców, których Hitler odznaczył krzyżami żelaznymi za ofiarną walkę przeciwko Armii Czerwonej. Führer sprawiał upiorne wrażenie - przygarbiona sylwetka, chrapliwy głos. Na jednym z ostatnich zdjęć, jakie mu zrobiono, widać, jak ogląda ruiny Kancelarii Rzeszy - ubrany w ciemny płaszcz z podniesionym kołnierzem, przygarbiony, wpatruje się tępo w jakiś punkt. W ten oto sposób wojna zniszczyła człowieka, który ją rozpętał. Widzieliśmy, jak świętowano jego 56 urodziny. Jakże odmienny był to obraz od wielkich uroczystości sprzed kilku lat, kiedy cały naród pamiętał o swoim bohaterze. Teraz tylko nieliczni mogli go zobaczyć i przekonać się o jego upadku. Przypieczętowało to zapewne odwrót hitlerowskich dygnitarzy od wodza, którego uznali już za martwego lub niezdolnego do pełnienia obowiązków głowy państwa. Niektórzy zaczęli planować ucieczkę. Szczególne starania w tym kierunku poczynił Martin Bormann, planując lot samolotem. Hitler myślał natomiast, jak odrzucić Sowietów od serca Berlina. Opracował uderzenie grupy Felixa Steinera, która miała uderzyć na jednostki Armii Czerwonej w północnej części miasta. Plan, co oczywiste, nie miał szans powodzenia. Steiner w ogóle nie miał zamiaru atakować i narażać garstki swoich ludzi. 22 kwietnia do bunkra przybywa gen. Helmuth Weidling, którego wcześniej oskarżono o dezercję. Zaprzecza plotkom i wraca na stanowisko na froncie. Hitler, poirytowany mało efektywną jego zdaniem defensywą Berlina, dymisjonuje dowódcę obrony miasta, gen. Hellmutha Reymanna, na którego miejsce wyznaczony zostaje właśnie Weidling. Do Hitlera dociera informacja, iż Steiner nie przeprowadził ofensywy. W przypływie wściekłości führer nakazuje spalenie dokumentów - zarówno państwowych, jak i prywatnych. Tego samego dnia do bunkra przybywa Goebbels z żoną Magdą i sześciorgiem dzieci. Nazajutrz do bunkra przychodzi depesza Göringa, który pyta, czy w związku z zaistniałą sytuacją, w oparciu o jeden z dekretów, przejmuje on dowodzenie nad państwem. Wieczorem Hitler, podjudzony dodatkowo przez Goebbelsa i Bormanna, okrzykuje dowódcę Luftwaffe zdrajcą.

25 kwietnia dochodzi do spotkania Amerykanów i Sowietów w Torgau nad Łabą. Żołnierze witają się przyjaźnie, jak przystało na sojuszników, nigdzie nie słychać strzałów, które zapowiadał führer. Martin Bormann notuje w swym dzienniku, iż Göring zostaje usunięty z partii. Bormann nie darzył sympatią marszałka Rzeszy, nic więc dziwnego, iż informacja ta szczerze go ucieszyła. 26 kwietnia mianowany zostaje nowy dowódca sił powietrznych Rzeszy. Zostaje nim gen. Ritter von Greim, zastępując Göringa. Hitler coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością, wydając niemożliwe do zrealizowania rozkazy, wciąż wierząc w możliwość uratowania Berlina, aby następnego dnia wyobrażać sobie zdobycze w postaci roponośnych terenów. Tymczasem sowieckie czołgi szturmują Wilhelmplatz. Tym razem bez powodzenia. Mimo to widmo zbliżających się żołnierzy Armii Czerwonej narasta. W bunkrze panuje grobowa atmosfera. Nawet Hitler nie wierzy już w możliwość tryumfu. Swoją złotą odznakę wręcza Magdzie Goebbels. Dodatkowo mieszkańcy bunkra dowiadują się o rokowaniach prowadzonych przez Himmlera za pośrednictwem Czerwonego Krzyża. Po raz kolejny Hitler wpada w furię, dymisjonując szefa SS. Jakby tego było mało, Fedelain próbuje uciec z Berlina. Zostaje jednak schwytany przez specjalny oddział, który sprowadził go z powrotem do bunkra. Na miejscu wykonana została szybka egzekucja dowódcy. Armia Wencka, która walczyła o Poczdam, ponosi ostateczną klęskę. Ostatnia nadzieja na ratunek mieszkańców bunkra umiera. 29 kwietnia, w przeddzień swojej samobójczej śmierci führer decyduje się na coś, co przez tyle lat uznawał za niemożliwe do zrealizowania - ślub z Evą Braun. Wierna kobieta została wynagrodzona za poświęcenie i niebywałą odwagę. Ślubu udziela im urzędnik stanu cywilnego Walter Wagner, specjalnie sprowadzony w tym celu do bunkra. Wkrótce Hitler dyktuje sekretarce dwa testamenty - polityczny i prywatny. Powołuje rząd Rzeszy z Josephem Goebbelsem na czele, wyklucza z partii Göringa i Himmlera, którzy okazali się zdrajcami. Dyktator wyposaża się w ampułki z cyjankiem, od kilku dni ma przy sobie podręczny pistolet. Zamierza zabić się zanim wpadnie w ręce wroga.

30 kwietnia jest ostatnim dniem życia Hitlera. Około 12.00 odbywa ostatnią naradę, dowiadując się od Weidlinga, iż Sowieci są zaledwie sto metrów od Kancelarii Rzeszy. Odmawia, gdy pada propozycja przebijania się do Poczdamu. Trzy godziny później żegna się z najbliższymi współpracownikami. O 15.30 zamyka się w jednym z gabinetów z Evą Braun. Relacje świadków tego zdarzenia nie są jednoznaczne, wiele tu nieścisłości. Najprawdopodobniej jednak oboje zażyli kapsułki z cyjankiem, po czym Hitler wystrzelił z Walthera kal. 7,65 mm. Kilka minut później zwłoki małżeństwa zostają wyniesione przed bunkier, gdzie zostają podpalone. 1 maja rozgrywa się ostatni akt dramatu - Magda Goebbels uśmierca sześcioro swoich dzieci, po czym wraz z mężem odbiera sobie życie. 2 maja 1945 roku wygasa bitwa o Berlin, Polscy żołnierze docierają do Bramy Brandenburskiej, gdzie zatykają biało-czerwony sztandar. Prawdopodobnie tego samego dnia ginie Martin Bormann, który usiłował wydostać się z Berlina. III Rzesza ostatecznie upada, kończąc swój żywot wraz z wieloletnim przywódcą narodu niemieckiego...


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków