Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Zwycięzcy nikt nie będzie się pytał, czy mówił prawdę", Adolf Hitler

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Historia obozu koncentracyjnego Auschwitz

Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu to jedna z największych europejskich nekropolii i jedna z… najczęściej odwiedzanych tragicznych pamiątek po II wojnie światowej. Poniemiecka fabryka śmierci jest dzisiaj atrakcją turystyczną - paradoksalnie wyjątkowo ciekawą atrakcją, do której przyciąga śmierć i jej zła sława. Mimo iż dzisiaj do Oświęcimia przyjeżdżają tłumy turystów, nierzadko nie rozumiejących obozowego przesłania, historia KL Auschwitz to zdumiewająca opowieść - o bestialstwie, eksterminacji, ale i męczeństwie i bohaterstwie więźniów.

Po kampanii wrześniowej terytorium Polski znalazło się pod brutalną okupacją Niemiec i Związku Sowieckiego. Miliony Polaków zmuszone były do życia w nieustannym strachu, w miejscu, gdzie kolejny przeżyty dzień uznawano za sukces. Złożył się na to szereg czynników, z których najważniejszym był terror, jaki na okupowanych ziemiach zaprowadzili nowi zaborcy. Szybko zaczęli rozmyślania nad efektywnym wykorzystaniem masy zniewolonej ludności. Już pod koniec 1939 roku powstały pierwsze plany budowy obozu koncentracyjnego na terenie Oświęcimia, gdzie znajdowały się ówcześnie koszary żołnierzy Wehrmachtu. Powodem nagłego zainteresowania tym rejonem był fakt przepełnienia więzień Górnego Śląska, co wymogło na niemieckich dygnitarzach poszukiwanie nowego miejsca na zakwaterowanie dla uwięzionych. Mimo iż Oświęcim był idealnie umiejscowiony, szef specjalnej komisji zajmującej się projektem początkowo orzekł, iż budowa obozu koncentracyjnego na terenie miasta nie wchodzi w grę. Dopiero 25 stycznia 1940 roku urzędnicy Urzędu Wyższego Dowódcy SS i Policji we Wrocławiu zatwierdzili plan budowy obozu. Ostatecznie, po uzgodnieniu decyzji z Heinrichem Himmlerem, 8 kwietnia 1940 roku koszary zostały oficjalnie przekazane w dzierżawę SS. Stronę Wehrmachtu reprezentował generał lotnictwa Halm. W tym momencie całość operacji planistycznej nabrała rozmachu. Już 27 kwietnia Himmler wydał rozkaz założenia w Oświęcimiu obozu koncentracyjnego. Do budowy zaangażowano więźniów, a komendantem 4 maja został SS-Hauptsturmführer Rudolf Höss. Komendant szybko zajął się organizacją swojej nowej placówki, uzyskując zgodę na rozpoczęcie prac budowlanych od starostwa w Bielsku. Zawiadomił o przesiedleniu 1200 osób. Uzyskał również 300 Żydów do pomocy zatrudnionych okresowo w oświęcimskim urzędzie pracy. 20 maja do Oświęcimia przybył pierwszy transport 30 więźniów kryminalnych z obozu w Sachsenhausen, którzy mieli sprawować nadzór nad innymi więźniami. Paradoksem jest, iż kryminaliści mieli objąć pieczę nad funkcjonowaniem miejsca, w którym bynajmniej nie planowano umieszczania osób skazanych za najcięższe przewinienia. Czas pokazał, iż większość przymusowych mieszkańców obozu stanowili ludzie niewinni, wykorzystywani przede wszystkim jako tania siła robocza bądź też tacy, których starano się odizolować od reszty społeczeństwa ze względu na przynależność rasową. Przybyszom przydzielono numery od 1 do 30. Spis więźniów przybyłych do Auschwitz 20 maja zamieszczam na podstawie strony www.auschwitz.livenet.pl: "- Brodniewitzsch Bruno (nr 1), Küsel Otto (nr 2), Balke Artur (nr 3), Biessgen Fritz (nr 4), Bock Hans (nr 5), Bonitz Bernard (nr 6), Benna Karl (nr 7), Böhm Arno (nr 8), Gallas Michael (nr 10), Grönke Erich (nr 11), Hartwig Arnold (nr 12), Henning Hans (nr 13), Jansen Winant (nr 14), Jüchter Dietrich (nr 15), Kellert (Kehlert) Bruno (nr 16), Küserow Max (nr 17), Lang Konrad (nr 18), Lechenich Johan (nr 19), Mayer Willi (nr 20), Missun Berthold (nr 21), Müller August (nr 22), Müller Kurt (nr 23), Pachale Kurt (nr 24), Roman (Romann) Herbert (nr 25), Siegruth Johann (nr 26), Schilkowski Paul (nr 27), Stiel (Stiell vel Still) Otto (nr 28), Vogel (Vogl vel Voigt) Albin (nr 29), Wietschorek (Witschorek) Leo (nr 30)". Dodatkowo przysłano pierwszych 15 SS-manów, których zadaniem było pilnowanie porządku w budowanym ośrodku. 29 maja przybyli kolejni nowi mieszkańcy Auschwitz, tym razem 1 więzień niemiecki i 39 więźniów Polaków. Rozpoczęli oni prace nad ogrodzeniem obozu drutem kolczastym. Grupa, która przybyła pod koniec maja przebywała wcześniej w KL Dachau. Ze względu na panujące w Auschwitz warunki spodobało im się w Oświęcimiu, starali się nawet przedłużyć swój pobyt. Bezskutecznie. 14 czerwca musieli powrócić do swojego obozu. Wydawać się może, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę późniejszą historię obozu, że mieli oni szczęście. W tym samym dniu do Auschwitz przybył sporych rozmiarów transport 728 mężczyzn z Tarnowa. Byli to więźniowie polityczni, którzy zajęli kolejne numery, poczynając od 31. Mniej więcej w tym samym okresie przybył następny transport SS-manów w liczbie stu. Uformowała się tym samym struktura personalna obozu, którą przedstawiam w oparciu o tekst Danuty Czech "Konzentrationslager Auschwitz - zarys historyczny: „Adiutant komendanta obozu - Josef Kramer, kierownicy obozu (kolejno) - Karl Fritsch, Franz Xaver Maier, kierownik administracji - Max Meyer, kierownik kasy - Herbert Minkos, sprawy zaopatrzenia w żywność - Willi Rieck, zakwaterowanie, umundurowanie i odzież SS - Otto Rainicke, lekarze obozowi - Max Popiersch, Robert Neumann i kierownik Oddziału Politycznego - Maximillian Grabner”.

19 czerwca przystąpiono do realizacji planu przesiedlania ludności z okolicznych terenów. Niektórym rodzinom, na wieść o przesiedleniach, udało się zbiec. Niektórych jednak brutalnie eksmitowano z zajmowanych terenów. 8 lipca dokonano dalszych wysiedleń. Większość domów przekazano SS-manom i ich rodzinom. Najprawdopodobniej pod koniec 1940 roku zapadły decyzje o rozbudowie Auschwitz, a nawet utworzeniu szeregu filii obozowych. Na początku następnego roku plany uszczegółowiono, a specjalna komisja opracowała wytyczne odnośnie rozbudowy. W związku z tym 8 marca, 9 marca i 1 kwietnia 1941 roku dokonano kolejnych akcji przesiedleńczych, przemieszczając mieszkańców wsi Pławy i szeregu oświęcimskich ulic. W dniach 7-12 kwietnia zajęto domostwa mieszkańców Babic, Broszkowic, Brzezinki, Budy, Harmąż i Rajska. Na wyludnionym terenie szybko zagospodarowali się SS-mani, którzy zajęli się nie tylko organizacją własnych mieszkań, ale i pilnowaniem tych okolic z powodu podejrzeń o sprzyjanie ludności polskiej uciekinierom z obozu. Do 1 marca 1941 roku w Auschwitz osadzono bowiem 10 900 więźniów. Tymczasem szykowano się do poważnej rozbudowy. W listopadzie 1940 roku Rudolf Höss otrzymał pierwszy poważny rozkaz rozbudowania obozu. Plany dalszej rozbudowy modyfikowano na przestrzeni 1941 i 1942 roku. Szczegółowy plan został przesłany komendantowi w grudniu 1942 roku. Obóz macierzysty był już w tym czasie w trakcie rozbudowy, rozpoczętej w lecie 1941 roku. W kwietniu więźniowie Auschwitz rozpoczęli pracę dla kompanii IG-Farbenindustrie, za co komendantura pobierała opłaty od kontrahentów. W związku z kłopotami związanymi z dowożeniem więźniów do Dworów postanowiono wybudować filię obozową w Monowicach, skąd dostarczanie siły roboczej dla IG byłoby łatwiejsze. W październiku 1942 roku Monowice przyjęły pierwszych więźniów.

W październiku 1941 roku ruszyła budowa filii w Brzezince oddalonej od oświęcimskiego obozu o trzy kilometry. Prace możliwe były dzięki wykorzystaniu więźniów oraz materiałów, które do tej pory stanowiły budulec tworzący wieś Brzezinka. W praktyce dokonywano rozbiórki bądź przeróbek istniejących obiektów. Projektem zajął się SS-Sturmbannführer Karl Bischoff. Teren, który mu pozostawiono do zagospodarowania, mierzył 720x2340 metrów. Planowano wzniesienie 174 baraków mieszkalnych. Prace posuwały się do przodu dzięki zaangażowaniu uwięzionych Polaków i jeńców wojennych pochwyconych w czasie potyczek Wehrmachtu z Armią Czerwoną. Podczas wyczerpujących prac życie straciło wiele tysięcy więźniów. Stopniowo likwidowano obóz dla radzickich jeńców w Auschwitz. Ostatecznie 1 marca 1942 roku partia 945 jeńców została przewieziona do nieukończonej jeszcze Brzezinki. Według niedokładnych danych ponad 20 tys. sowieckich żołnierzy straciło życie do momentu likwidacji obozu jenieckiego w Oświęcimiu. W tym samym czasie do Auschwitz przewożono więźniarki, którym przydzielono dziesięć bloków odgrodzonych od reszty.

W dniach 17-18 lipca 1942 roku obóz wizytował Heinrich Himmler. Wyniki wizytacji skłoniły Hössa do przyspieszenia prac nad budową Brzezinki. Warto wspomnieć o niemieckiej konferencji w Wannsee w lutym 1942 roku, na której postanowiono "ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską". Nazistowskie plany wyniszczenia Żydów obejmowały głównie masową eksterminację przy pomocy tworzonych na przestrzeni lat obozów zagłady. W konsekwencji także kompleks obozowy Auschwitz-Birkenau miał stać się miejscem kaźni wielomilionowej rzeszy ludzi. Höss zgodził się, iż podległy mu obóz będzie miejscem idealnym do realizacji bestialskich planów. Stąd też zwiększono efektywność pracy więźniów w połowie 1942 roku. Wybudowano bocznicę kolejową, a sam obóz podzielono na kilka odcinków, z których odcinek I (części BIa i BIb) przewidziany był dla 20 tys. ludzi, II, III i IV dla 60 tys. każdy. Zbudowano tutaj cztery krematoria, których zadaniem była likwidacja ciał zamordowanych więźniów. Eksterminację uwydatniało wykorzystanie komór gazowych rozlokowanych przy każdym krematorium. 15 sierpnia 1942 roku rozpoczęto realizację nowego planu budowlanego w Brzezince. Wspomniane wyżej krematoria ukończono w czerwcu 1943 roku. W tym roku utworzono również szereg zabudowań w II odcinku budowlanym. Oznaczono je kolejno BIIa, BIIb, BIIc, BIId, BIIe, BIIf - na pierwszych pięć składały się z 154 baraki mieszkalne. W BIIf ulokowano szpital więźniarski, nie spełniający w żaden sposób swojej roli, a w praktyce będący jedynie poczekalnią na krematorium. Stworzono również BIIg, gdzie umiejscowiono magazyn rzeczy zabranych więźniom. Warto przy tym powiedzieć, iż rekwirowane ruchomości trafiały do obozowych przechowalni bądź też były wysyłane do Rzeszy, gdzie pożytkowano je w inny sposób. W 1943 roku działalność rozpoczął BIIe, przyjmując Cyganów. Rudolf Höss wspominał ich jako chętnych do spoufalania się i niezbyt przejętych własnym losem, gdyż życie w skrajnym ubóstwie nie było im obce. Niestety, tutaj było im jeszcze gorzej niż na wolności. Prześladowania i eksterminacja dosięgły tę część obozowej zbieraniny etnicznej bardzo szybko. W konsekwencji 2 sierpnia 1944 roku cygański obóz został zlikwidowany. W BIId otwartym w lipcu 1943 roku osadzano więźniów zdolnych do pracy, aby do końcu wykorzystać ich siły witalne. W BIIb mieścił się żydowski obóz familijny, gdzie osadzono Żydów przybyłych z getta w Terezinie. W lipcu 1944 roku również i ta część obozu została zlikwidowana, a pozostałe przy życiu (wcześniejsza eksterminacja objęła prawie 5 tys. więźniów) 7 tys. ludzi powędrowało do komór gazowych. W maju 1944 roku Centralny Zarząd Budowlany skończył roboty w celu wzniesienia bocznicy kolejowej i rampy wyładowczej. Miesiąc później utworzono na terenie obozów BIIc i nie ukończonego jeszcze BIII obóz przejściowy, w którym lokowano Żydówki przybyłe do Brzezinki, w znacznej części z Węgier. Nowe transporty dokładnie kontrolowali lekarze obozowi, wybierając co sprawniejsze kobiety do pracy, a słabsze skazując na śmierć. Ostatecznie we wrześniu 1944 roku SS rozpoczęło likwidację obu części obozu, pozbawiając życia 40 tys. Żydówek. Część kobiet przeniesiono do części BIb, tworząc z BIa i BIb żeńską część obozu.

Rozwój obozu Auschwitz spełnił oczekiwania Heinricha Himmlera, który liczył na eksploatację więźniów w charakterze niewolniczej siły roboczej. W ciągu kilku lat utworzono szereg kilkudziesięciu filii obozowych, z których wspomnieć należy obozy w Monowicach, Jaworznie, Świętochłowicach czy Wesołej. Jesienią 1943 roku dokonano podziału obozu oświęcimskiego na trzy części. Wiązało się to z odwołaniem Rudolfa Hössa, który do tej pory skupiał pełnię władzy w Auschwitz. 11 listopada stanowisko Hössa przejął SS-Obersturmbannführer Arthur Liebenschel. To on, wkrótce po objęciu stanowiska, wyznaczył trzy części Auschwitz, pozostając zwierzchnikiem Auschwitz I w Oświęcimiu, a jednocześnie przełożonym innych komendantów. KL Auschwitz II stanowiła filia w Brzezince, a jej komendantem został SS-Sturmbannführer Fritz Hartjenstein. Za Auschwitz III uznano konglomerat dziesięciu obozów: W Monowicach, Jaworznie, Jawiszowicach, Świętochłowicach, Łagiszy, Wesołej, Goleszowie, Libiążu, Sosnowcu i Brnie. Funkcję komendanta pełnił SS-Hauptsturmaführer Heinrich Schwarz. W lutym 1944 roku łączny stan osobowy obozów wynosił 73669 więźniów. Pół roku później, w sierpniu, liczba więźniów wynosiła już ponad 150 tys. osób. Niebywały rozwój, przy wciąż rosnącej liczbie zabijanych każdego dnia więźniów, wiązał się z wzrastającym wysiłkiem Rzeszy na różnych frontach II wojny światowej. Pozostawało to również w ścisłym związku ze zbrodniczymi planami Niemców, którzy zakładali wcielenie w życie eksterminacji na masową skalę.

Metody uśmiercania więźniów w Auschwitz stały się słynne na całym świecie za sprawą Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze, któremu udało się obnażyć bestialskie czyny niemieckich żołnierzy. Niestety, i w tym wypadku dane, jakie opublikowano nie były wystarczające. Mimo wszystko warto zauważyć, iż podczas rozpraw przed Trybunałem do głosu w charakterze świadków mogli dojść także Polacy, którzy bardzo obrazowo zilustrowali przebieg brunatnej okupacji. To, co dzisiaj wydaje się być niewyobrażalnym barbarzyństwem, w drugowojennej smutnej codzienności było czymś naturalnym. Wyroki bez procesu, egzekucje i szybka likwidacja przy jednoczesnym zatarciu śladów zbrodni - tak wyglądała eksterminacyjna polityka Adolfa Hitlera prowadzona rękami jego służalczych podwładnych. Jak już wspomnieliśmy, Auschwitz to wielki cmentarz, który przeraża ogromem zbrodni, ukazując okrucieństwo oprawców decydujących o życiu i śmierci niewinnych więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Wśród wielu przyczyn, które powodowały śmierć więźniów kompleksu Auschwitz, na pierwszym miejscu należy wymienić wszelkiego rodzaju choroby, często powodowane spartańskimi warunkami obozowego życia, oraz niedobór pożywienia niezbędnego dla przeżycia, szczególnie podczas katorżniczej pracy. Głód wynikał z wyjątkowo małych racji żywnościowych - organizmy więźniów reagowały w naturalny sposób na zmniejszenie ilości przyjmowanych kalorii. Najpierw wykorzystywane były zapasy zgromadzone w organizmie, a następnie dochodziło do redukcji tkanki mięśniowej, która stanowiła źródło zapasowej energii dla człowieka. Tym samym następowało osłabienie ciała, co w konsekwencji zwiększało podatność na rozmaite choroby oraz doprowadzało do śmierci. Prawdziwą plagę wśród więźniów stanowiły ciężkie choroby zakaźne. Najbardziej znaną był tyfus, którego epidemia wybuchła w 1941 roku i trwała aż do 1944 roku, powodując śmierć nawet tysięcy ludzi miesięcznie (okres największego nasilenia epidemii notowano w 1942 roku w Brzezince). Stłoczeni na małej przestrzeni, w fatalnych warunkach sanitarnych, więźniowie podatni byli na kolejne zakażenia. Dodatkowym sposobem wycieńczania więźniów było zmuszanie ich do niezwykle ciężkiej pracy, co powodowało ogromne zmęczenie organizmu. W połączeniu z szykanami i psychicznym znęcaniem się prowadziło to do szybkiego zwiększenia liczby zgonów wśród pracujących. Momentami wydawać się mogło, że więźniowie nie pracowali dla uzyskania efektu dla niemieckiej machiny wojennej, ale po to, aby zginąć podczas morderczego wysiłku.

Karanie więźniów oraz masowa eksterminacja były najpopularniejszymi metodami uśmiercania przymusowych mieszkańców Auschwitz. Niemcom udało się opracować rozmaite techniki uśmiercania zniewolonych ludzi. Z czasem Auschwitz stało się prawdziwą fabryką śmierci, szczególnie po decyzji Heinricha Himmlera odnośnie opracowania efektywniejszego sposobu zabijania więźniów w drugiej połowie 1941 roku. Himmler odwiedził obóz koncentracyjny i był świadkiem konwencjonalnego likwidowania jeńców. Przerażony widokiem rozstrzeliwania, obawiał się o psychikę żołnierzy Wehrmachtu i SS, którzy narażeni byli na taki widok codziennie. Dlatego też postanowił, aby opracowano nieco bardziej "humanitarne" metody uśmiercania więźniów. I bynajmniej nie chodziło mu o komfort mordowanych... Zacznijmy jednak od nieco bardziej konwencjonalnych metod karania więźniów:
Chłosta - stosunkowo często i chętnie stosowana metoda upokarzania więźniów Auschwitz. Związanego bito pałką, czasem pejczem, wystawiając go na widok publiczny, gdyż wszystko odbywało się na specjalnie do tego celu przygotowanym stole na apelu obozowym. Nie trzeba mówić, iż taka forma karania uwięzionych była wyjątkowo bolesną i upokarzającą.
Uwięzienie - cele w Auschwitz często zapełniano więźniami, którzy przewinili w najdrobniejszy sposób. Popularność zdobyło osadzanie w celach o wielkości metr na metr czterech więźniów stojących obok siebie. Powietrze dopływało niewielkim otworem, który zasłonięto, aby do celi nie wpadało światło. Małe wymiary pomieszczenia uniemożliwiały zmianę pozycji w celi, doprowadzając do krańcowego wycieńczenia stojących w niej więźniów, którzy niejednokrotnie musieli stawić się do pracy w dniu kolejnym. Inne formy więzienia stanowiły ciemnice i kompanie karne. Więźniów w kompaniach karnych przetrzymywano o nader skromnym wyżywieniu, zwiększając im długość i intensywność pracy oraz bezlitośnie traktując podczas wykonywanych obowiązków. Śmiertelność w kompaniach karnych była nader wysoka, przede wszystkim z powodu bestialstwa niemieckich dozorców.
Egzekucje - bezpośrednie doprowadzenie do śmierci skazańca stało się w Oświęcimiu normalnością. Teoretycznie wyroki śmierci wydawać mógł tylko Heinrich Himmler, ale w praktyce przepisów tych nie respektowano. Najczęściej egzekucje obejmowały działaczy obozowego podziemia oraz tych, którzy odważyli się spróbować ucieczki. Dla nich Niemcy byli bezlitośni. Z reguły wyrok śmierci wykonywano przez rozstrzelanie. Więźniów wyprowadzano z piwnic bloku nr 11 na parter, gdzie nago oczekiwali na śmierć. Początkowo wiązano im ręce drutem, później zaniechano tego z powodu rzadko stawianego oporu. Dodatkowo egzekucje obejmowały osoby, których powrót na wolność był niepożądany, a w ich aktach stosownie odnotowano ten fakt. Innymi powodami, dla których obozowe władze mogły wydać wyrok śmierci były chociażby działalność partyzancka na wolności, przynależność do armii radzieckiej (szczególnie ostro traktowano oficerów) oraz przewinienia obozowe. Słynnym przykładem egzekucji w Auschwitz było zasądzenie 10 wybranych więźniów na śmierć poprzez zamknięcie w celi głodowej. Był to odwet za ucieczkę więźnia z obozu w Oświęcimiu. Niemcy niejednokrotnie podczas wojny stosowali metodę odpowiedzialności zbiorowej. Podczas wybierania więźniów wystąpił ojciec Maksymilian Rajmund Kolbe, który zgłosił się na ochotnika do celi głodowej, zastępując Franciszka Gajowniczka. Akt bohaterstwa ojca Kolbe przyczynił się do stworzenia powojennego kultu, co zaowocowało zaliczeniem w poczet błogosławionych. Do dzisiaj nie znamy dokładnych danych na temat egzekucji obozowych. Szacuje się jednak, że pod Ścianą Śmierci zginęło 20 tys. ludzi.
Masowa eksterminacja - Niemcy do perfekcji opracowali sposób masowego mordowania więźniów, likwidując ich na skalę do tej pory nieznaną. Nazwano to później masowym ludobójstwem. Podczas Procesów w Norymberdze oskarżenie miało niemało kłopotu ze sformułowaniem odpowiedniego aktu prawnego, który sankcjonowałby morderstwa na masową skalę. Najsłynniejszą formą uśmiercania więźniów na terenie kompleksu Auschwitz-Birkenau było wysłanie ich do komory gazowej, gdzie zagazowani umierali szybko i w dużych ilościach jednocześnie. Do tego celu stosowano gaz cyklon B. Pierwsza przeprowadzona w ten sposób egzekucja miała miejsce 3 września 1941 roku - zagazowano bowiem 600 jeńców radzieckich. Rudolf Höss, którego należy obarczyć całkowitą odpowiedzialnością za przeprowadzone w Auschwitz eksperymenty z zabijaniem za pomocą cyklonu B na czele, raportował Adolfowi Eichmannowi z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy o skuteczności cyklonu B. Po konferencji w Wannsee rozpoczęto realizację planu Endlösung, podczas którego prowadzono masową zagładę narodu żydowskiego. Niezwykle pomocne w tym celu okazały się być komory gazowe, których użycie zintensyfikowano. Dla niepoznaki Auschwitz ucharakteryzowano na zwykły obóz pracy, umieszczając fałszywe tablice informacyjne stylizujące wygląd miejsca kaźni na peron pociągowy. Często nowych więźniów zwodzono informacjami, iż idą do łaźni, kierując ich prosto do komory gazowej. Nakazywano im rozebranie się i wejście do pomieszczenia, w którym zamontowano śmiercionośne zbiorniki z gazem. Dzięki zastosowaniu wentylatorów proces zabijania stał się jeszcze szybszy. Proces uśmiercania przeniesiono w 1942 roku do Brzezinki, gdzie wkrótce rozpoczęto budowę wielkich krematoriów umożliwiających obsługę komór gazowych. W tym samym roku zaczęto też prowadzenie selekcji przy wyborze więźniów skazanych na zagładę. Obozowy lekarz zatwierdzał śmierć tych, którzy nie nadawali się jego zdaniem do pracy. Heinrich Himmler zadecydował również o wykorzystaniu do celów gospodarczych ciał zmarłych - kobietom obcinano włosy (później używane w procesie produkcji włosianki), zmarłym wyrywano również złote zęby. Biżuteria lądowała w specjalnych magazynach, gdzie składowano zrabowane rzeczy. Jak pisze Franciszek Piper, 28 czerwca 1943 roku ustalono średnią wydajność dobową krematoriów na kolejno 340, 1440, 1440, 768 i 768 zwłok. W praktyce liczby te... były przekraczane i w sumie spalano około 8000 zwłok na dobę. Szacuje się, iż w ciągu pięciu lat istnienia obozu w komorach gazowych życie straciło aż 4 mln ludzi. Egzekucja w wymieniony wyżej sposób trwała zaledwie 20 minut, gdyż po tylu włączano wentylatory - najodporniejsi przestawali żyć po nieco ponad kwadransie. Wszystko to, co działo się w bunkrze z gazem, obserwować można było przez specjalny wizjer. Innym sposobem masowej eksterminacji było uśmiercanie poprzez zastrzyki trucizn. Najczęściej używano do tego celu fenolu, wstrzykiwanego dosercowo. Wszystko odbywało się w bloku nr 20. Dwóch ludzi trzymało więźnia za ręce, trzeci zasłaniał mu oczy ręcznikiem, a czwarty wstrzykiwał fenol.
Eksperymenty pseudomedyczne - wielu z więźniów straciło życie lub zostało okaleczonych z powodu pseudomedycznych testów prowadzonych przez obozowych lekarzy. Znaczną część z ogółu zbrodniczych eksperymentów lekarzy niemieckich stanowią zabiegi sterylizacyjne. Himmler spodziewał się, iż dzięki temu uda się zniszczyć narody przeciwne niemieckiej hegemonii fizycznie. Eksperymenty sterylizacyjne prowadzono w Auschwitz I w specjalnym bloku więziennym nr 10. Zajmował się nimi profesor Carl Clauberg. Oprawca za cel swych pseudobadań obrał doprowadzenie do bezpłodności kobiety poprzez zablokowanie otworów jajowodów. Z kolei dr Horst Schumann eksperymentował przede wszystkim na mężczyznach. Jego działania nie przyniosły jednak oczekiwanych skutków, a po naświetleniach aparatem Roentgena więźniom bardzo często tworzyły się rozległe rany na ciele. Czasem promieniowanie doprowadzało do znacznego osłabienia naświetlanych, którzy następnie zabijani byli przez Niemców zastrzykami fenolu. Złą sławą w powojennej Europie cieszył się doktor Josef Mengele, który za cel swoich pseudomedycznych eksperymentów obrał sobie zwiększenie populacji narodu niemieckiego. Jego badania dotyczyły bliźniąt, karłów oraz kalek. Dokonywał on analizy porównawczej bliźniąt, przetaczania krwi oraz drastycznych sekcji zwłok. Doktor Helmuth Vetter testował na więźniach nowe preparaty. Część z nich nie tylko nie pomagała chorym, ale i doprowadzała do pogorszenia ich stanu zdrowia bądź powodowała inną chorobę. Część lekarzy zrzeszano w projekcie testowania nowych środków farmakologicznych. Współpracowali oni z niemieckimi koncernami farmakologicznymi.

Tym sposobem uśmiercono przerażającą ilość ludzi. Nawet sam Rudolf Höss nie potrafił określić liczby zamordowanych więźniów. Podawał on przybliżoną liczbę 2,5 mln osób, jednak dzisiejsze badania pokazują, iż mógł mylić się nawet o dwa miliony, co znacznie zwiększa potencjalną liczbę zabitych w Auschwitz.

Masowa eksterminacja, prześladowania i bestialstwo Niemców spowodowały, iż w Auschwitz szybko zawiązał się ruch oporu przypominający Polskie Podziemie, w tym Armię Krajową, działające poza murami oświęcimskiego obozu. Więźniowie postanowili skupić się na skrytej walce przeciwko oprawcom, nieść pomoc innym przetrzymywanym w obozie oraz dokumentować niemieckie zbrodnie, aby ujrzały one kiedyś światło dzienne. Taka działalność niosła ze sobą ogromne zagrożenie niemieckimi represjami. Znaleźli się jednak odważni, którzy postanowili wyrazić niemy sprzeciw polityce okupanta. Już w drugiej połowie 1940 roku rozpoczęło się formowanie podziemnych organizacji działających na terenie obozu. Najprawdopodobniej pierwszą była grupa Polskiej Partii Socjalistycznej, której przewodzili byli działacze socjalistyczni międzywojennej Rzeczpospolitej. W październiku 1940 roku rotmistrz Witold Pilecki zorganizował specjalny Związek Organizacji Wojskowej. ZOW starał się organizować ciepłą odzież, pożywienie i swoistą pocztę obozową. Dodatkowo odpowiadał za przesyłanie informacji na zewnątrz obozu, dokumentując hitlerowskie zbrodnie. Sam Pilecki dobrowolnie udał się do Auschwitz 22 września 1940 roku. Po zorganizowaniu podziemia obozowego uciekł z Oświęcimia. Jest bodaj jedynym tego typu przypadkiem w europejskiej historii konspiracji drugowojennej. Obok wymienionych grup formowały się inne, często o niewielkim stanie liczebnym. W 1941 roku także na terenie obozu utworzono Związek Walki Zbrojnej, który jeszcze tego samego roku przeprowadził akcję scaleniową, oddając komendanturę obozowego podziemia płk. Rawiczowi. Pod koniec 1942 roku wykrystalizował się podział Związku Walki Zbrojnej na bataliony, kompanie i plutony. Niestety, rok później obozowy ruch oporu został mocno przetrzebiony w wyniku akcji represyjnej Niemców. Mimo to Polacy nadal aktywnie uczestniczyli w podziemnej działalności. W 1943 roku powstały dwie nowe grupy skupione wokół działaczy lewicowych w Auschwitz I i podobna grupa w Brzezince. W lecie 1943 roku w obozie kobiecym również powstała tajna organizacja. Rok wcześniej zorganizowali się Francuzi pod wodzą Georgesa Varennesa (zmarł jeszcze tego samego roku). Podobne stowarzyszenia tworzyły grupy belgijska (współpracująca z Francuzami), niemiecka, rosyjska, czeska oraz żydowska. Ostatnia z grup wznieciła bunt 7 października 1944 roku, który został krwawo stłumiony. W maju 1943 roku, po kilku miesiącach rokowań, utworzono Grupę Bojową Oświęcim, która zrzeszała organizacje różnych krajów. Do współpracy z GBO Polacy przystąpili dopiero w 1944 roku, tworząc wspólną Radę Wojskową Obozu. Duży wpływ na formowanie się podziemnych organizacji w obozie miały przyobozowe działania Polskiego Podziemia, z żołnierzami Armii Krajowej Obwodu Oświęcimskiego na czele. Dodatkowo podobną działalność prowadził PPS. Do obozu dostarczano żywność, lekarstwa, odzież oraz wiadomości z zewnątrz. Ukrywano uciekinierów i pomagano im zbiec z obozu. A zbiegów nie brakowało. Ogółem, do wyzwolenia obozu, próby ucieczki podjęły się 802 osoby, wśród nich 757 więźniów i 45 więźniarek. Przeważającą w podobnych inicjatywach nacją byli Polacy, na drugim miejscu uplasowali się Rosjanie, za nimi Żydzi. Tylko 144 osobom udało się zbiec szczęśliwie. Aż 327 uciekinierów Niemcy złapali, o 331 nie mamy danych, jednak podejrzewać możemy, że także ich nie ominął tragiczny los. Ucieczki inspirowane były chęcią wydostania się z obozu, jednak często decydowały o nich sprzyjające okazje bądź pomoc z zewnątrz. Nie brakowało też przypadków, kiedy zbiegowi pomógł ktoś z esesmańskiej załogi obozu. Często jednak ucieczki organizowane były przy udziale miejscowego ruchu oporu, który wspierał zbiegów i umożliwiał im bezpieczne oddalenie się od Auschwitz i zgubienie pościgu. Patrząc statystycznie, najwięcej prób przeprowadzono w 1944 i 1943 roku, a więc wtedy, gdy stan osobowy w obozie był najwyższy.

1944 rok nie był udany dla niemieckiej machiny wojennej. Stawał się jasnym fakt rychłej klęski III Rzeszy na froncie - jeśli nie od strony wschodniej, to od zachodniej, gdzie Amerykanie i Brytyjczycy otwarli drugi front, odciążając nieco walczącą na wschodzie Armię Czerwoną. Porażki z regularnymi armiami wroga nie były jedynymi problemami dowództwa niemieckiego. Również Polacy, organizujący się w zbrojne podziemie, postanowili walczyć przeciw najeźdźcy, rozpoczynając 1 sierpnia 1944 roku walkę o stolicę, która przeszła do historii jako Powstanie Warszawskie. W związku z tym Niemcy zmuszeni byli do stopniowej likwidacji obozów koncentracyjnych i zatarcia śladów masowego ludobójstwa. Już w sierpniu SS przystąpiło do niszczenia dokumentacji popełnionych w Oświęcimiu zbrodni i do przygotowań mających na celu przeprowadzenie ewakuacji obozu. W tym samym czasie rozpoczęto też kolejną fazę eksterminacji więźniów Auschwitz, których likwidowano teraz z ogromnym natężeniem. Dodatkowo trwała wywózka więźniów na tereny ówcześnie niezagrożone inwazją armii radzieckiej. Ewakuacja objęła również magazyny filii w Brzezince. 1 listopada zlikwidowano obóz BIIa, 24 listopada BIa i BIb. Podobny los spotkał BIII, do tej pory nieukończony. W tym samym miesiącu zlikwidowano urządzenia krematoryjne i elementy komór gazowych. Więźniom i więźniarkom wyznaczono zadanie zacierania śladów zbrodni. 17 stycznia 1945 roku odbył się ostatni obozowy apel. Stanęło na nim 67 012 więźniów i więźniarek. Wkrótce ruszyły marsze ewakuacyjne do III Rzeszy. W przeddzień wyzwolenia obozu przez 60 Armię I Frontu Ukraińskiego, co nastąpiło 27 stycznia, w obozie palono akta dokumentujące zbrodnie oraz wysadzano w powietrze krematoria II, III i V. W sumie wyzwolonych zostało 7,5 tys. więźniów, których Niemcy planowali zgładzić. Nie udało się im to z powodu braku czasu. Podobnie jak nie powiodła się próba zatarcia wszystkich śladów po okrutnych zbrodniach. Na miejscu Sowieci odnaleźli masowe groby, nieudolnie maskowane przez uciekających Niemców. Pozostałości po machinie eksterminacyjnej także nie zniknęły, stając się znaczącym dowodem bestialskiej okupacji Polski przez naród niemiecki. Po wojnie, aby udokumentować ogrom zbrodni Niemców, na terenie obozu Auschwitz-Birkenau utworzono muzeum. Stało się ono symbolem męczeństwa wielonarodowej społeczności, tępionej bezmyślnie przez oprawców uzurpujących sobie do tego prawo z powodu rzekomego aryjskiego pochodzenia. Łączna liczba ich ofiar nie jest znana, ale szacuje się ją na 4 miliony ludzi.


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków