Strona główna   |   Mapa serwisu   |   Polub nas!   |   Reklama w serwisie
Cytat: "Ludzie na wojnie są niczym, jeden człowiek jest wszystkim", Napoleon Bonaparte

Informacje


Wydarzenia


Na froncie


Biografie


Tematycznie


Kultura i media


Współpraca





Andrzej Kowerski - cichy bohater u boku Krystyny Skarbek

Artykuły serwisu "II wojna światowa"


Andrzej Kowerski to bez wątpienia jedna z ciekawszych postaci współpracujących z Polskim Podziemiem w czasie II wojny światowej. Choć formalnie był członkiem brytyjskiego wywiadu, miał duże zasługi na polu walki z Niemcami także w okupowanym kraju. Prywatnie był partnerem Krystyny Skarbek, legendarnej dzisiaj agentki SOE. Związek zdominował biografię Kowerskiego, choć przecież jego życiorys predysponował go do bycia inspirującą postacią. Cóż, z Krystyną Skarbek trudno było wygrać. Kowerski przekonał się o tym wielokrotnie.

Młodość i początki kariery

Andrzej Kowerski urodził się 8 maja 1912 roku w Łabuniach, nieopodal Zamościa. W młodości był niespokojnym duchem, kochał sport, piesze wędrówki. Jego siostra Maria wspominała go po latach: "Andrzej był typem niespokojnego ducha. Już w zamojskim gimnazjum dał się poznać jako nieustępliwy i żądny przygód młodzieniec. Nieraz przychodził ze szkoły podrapany, bił się z kolegami, zawsze broniąc swoich racji. Był niezwykle wysportowany. Świetnie jeździł konno, był dobrym strzelcem, znakomicie radził sobie na nartach. Chociaż nie był zawodowym wojskowym i zgodnie z życzeniem naszego ojca studiował w Krakowie rolnictwo, wojsko było jego przeznaczeniem" (za: Krzysztof Czubara, seria artykułów dla "Tygodnika Zamojskiego"). W marcu 1934 roku cudem przeżył wypadek w górach. Podczas jednej z wypraw narciarskich w Tatry grupa podróżników została zaskoczona przez lawinę śniegu. Kowerski został uratowany, a jego matka Maria Kowerska ufundowała Wspólnotę Sióstr Franciszkanek w Zamościu jako akt dziękczynienia za ocalenie syna (źródło: http://nick.salon24.pl/559401,a-kowerski-przyszly-agent-soe-przysypany-sniegiem-270-min). Wtedy jeszcze młody Kowerski oszukał przeznaczenie. Kilka lat później miał zdecydowanie mniej szczęścia. Brał udział w polowaniu i w wyniku niefortunnego postrzału stracił nogę. Amputowano mu ją tuż pod kolanem, a w jej miejsce lekarze wstawili drewnianą protezę, która stała się znakiem rozpoznawczym Kowerskiego. W latach trzydziestych rozpoczął również służbę wojskową, kończąc szkołę podchorążych rezerwy kawalerii.

Krystyna - miłość życia

Tragiczne doświadczenie nie złamało ducha ambitnego mężczyzny. W czasie kampanii wrześniowej walczył w 10. Brygadzie Kawalerii Zmotoryzowanej, właściwie jedynej wówczas polskiej jednostce pancernej, dowodzonej przez płk. Stanisława Maczka. Mimo kalectwa nie zamierzał stać z boku. Był patriotą, pełnym zapału i chęci do działania. Klęska w Wojnie Obronnej oznaczała konieczność przekroczenia granicy z Węgrami. W sąsiednim państwie żołnierze Maczka zostali internowani, ale Kowerski nie zamierzał siedzieć bezczynnie. Po dwóch dniach uciekł z obozu i przedostał się do Budapesztu, gdzie zaangażował się w konspiracyjną działalność na rzecz polskich żołnierzy przebywających na Węgrzech, blisko współpracując z baronem Adamem Konopką. Wielu z nich próbowało przedostać się na Zachód, by tam wejść w skład odtwarzanych Polskich Sił Zbrojnych. Inni chcieli wrócić do okupowanej przez Niemców ojczyzny. Balansował na granicy, wodził za nos węgierskich żandarmów, którzy często przymykali oko na antyniemieckie wybryki Polaków. Kowerski organizował przerzuty, zajmował się załatwianiem fałszywych dokumentów. Gdy został złapany przez Węgrów, wyparł się udziału w spisku, pokazując im drewnianą nogę. Faktycznie, trudno było uwierzyć, by inwalida był tak aktywny. I tym razem mu się upiekło. Zyskał sobie słuszną sławę w polskich kręgach konspiracyjnych. Podczas jednego z wieczorów spędzanych na mieście podeszła do niego piękna kobieta. Kowerski nie mógł wtedy podejrzewać, że ma przed sobą miłość swojego życia.

Drogi Kowerskiego i Krystyny Skarbek przecinały się kilkukrotnie. Los jakby kusił oboje, czekając na odpowiednią okazję. Podobno poznali się jeszcze w czasach wczesnej młodości. W latach trzydziestych spotkali się ponownie, ale i wtedy Krystyna nie przywiązywała do spotkania większej wagi. Dopiero w czasie II wojny światowej mogli się sobie przyjrzeć na nowo. Spotkali się w Budapeszcie, w polskim konsulacie. Zaiskrzyło niemal od razu. Skarbek wikłała się w liczne romanse, nierzadko z żonatymi mężczyznami, jednak do Kowerskiego miała dziwną słabość, która sprawiała, że to właśnie on stał się jej najważniejszym partnerem - i w życiu, w i pracy dla wywiadu.

Agent brytyjskiego wywiadu

Krystyna Skarbek była w tym czasie agentką brytyjskie wywiadu SOE. Próbowała przedostać się do Polski, gdzie miała zrealizować jedną z operacji. Kowerski pomógł jej w trudnej przeprawie przez góry, organizując wyprawę. Był to początek ich owocnej współpracy. Wspólnie organizowali przerzuty polskich żołnierzy - ekspedycje kursowały do Polski czy do Jugosławii. Byli niezwykle skuteczni, choć ich aktywność zwracała uwagę Gestapo, coraz silniej penetrującego budapesztańskie grupy konspiracyjne. Jedna z anegdot głosi, że w czasie zatrzymania przez Niemców Krystyna ugryzła się w język i zaczęła pluć krwią, sugerując gruźlicę. Przerażeni możliwością zarażenia Niemcy zwolnili dwójkę bez dalszych przesłuchań. Wreszcie w 1940 roku obydwoje opuścili Węgry i udali się do Egiptu kontrolowanego wówczas przez Brytyjczyków. Zmienili wówczas tożsamość na Andrew Kenedy i Christine Granville. Z polecenia Skarbek Kowerski miał otrzymać angaż do SOE. W Egipcie oddelegowano go na przeszkolenie. Na jego prośbę odbył też kurs spadochroniarski, co wzbudziło wśród Brytyjczyków niemałą sensację. Kowerski, mimo braku nogi, świetnie radził sobie ze skokami. Chciał wrócić do Polski, by walczyć o niepodległą Polskę. W tym czasie jego rodzina przeżywała tragedię. Ojcem Andrzeja był dr filozofii Stanisław Kowerski. Po rozpoczęciu okupacji Niemcy przystąpili do konsekwentnej likwidacji polskiej inteligencji. Stanisław Kowerski, znany działacz społeczny i polityczny, aktywny stronnik przedwojennej endecji został aresztowany przez Niemców w czerwcu 1940 roku. Krótko więziono go w Zamościu, skąd został odesłany do obozu koncentracyjnego w Dachau. Tam zginął jeszcze w listopadzie 1940 roku. Ze względu na zły stan zdrowia nie został oddelegowany do pracy. Został zabity zastrzykiem trucizny.

Andrzej do Polski nie wrócił. Nie dano mu było skoczyć do okupowanego kraju wraz z cichociemnymi. Wykonywał różne operacje wywiadowcze na terenie Afryki, Włoch oraz Niemczech. Pod koniec wojny służył już w stopniu majora nadanym przez Brytyjczyków. O jego działalności niewiele wiadomo. Był dość enigmatyczną postacią. Jeden z redaktorów "Uważam Rze" nazwał go nawet "Polskim Bondem bez nogi". O Skarbek także mówiono, że miała stanowić kobiecy pierwowzór bohaterów powieści Iana Fleminga. Być może para faktycznie stała się inspiracją dla brytyjskiego pisarza. Wielokrotnie jego drogi przecinały się z drogami Krystyny Skarbek, o czym pisze m.in. jeden z biografów Kowerskiego Krzysztof Czubara. Utrzymywali luźną relację, którą wielu określiłoby romansem. Romansowali, ale nigdy nie sformalizowali związku. Byli sobie niezwykle bliscy, nawet wtedy, gdy Krystyna podtrzymywała relacje z innymi mężczyznami. Andrzej zawsze wiernie trwał u jej boku. Po wojnie obydwoje pozostali na obczyźnie. W 1952 roku Krystyna została zamordowana przez zazdrosnego kochanka Dennisa Muldowneya. Dla wielu przyjaciół pary śmierć Krystyna była prawdziwym szokiem. Najmocniej tragedię przeżył oczywiście Andrzej.



Słodko-gorzki epilog

Prawdopodobnie nigdy nie pogodził się ze śmiercią ukochanej. Łączyło ich coś niezwykłego. Skarbek utrzymywała kontakty z wieloma mężczyznami, ale wydaje się, że to Kowerskiego kochała jako jedynego. Zawsze wracała, a on czekał. Akceptował swoją rolę, bo taki też był ich związek od samego początku. Nieco dziwny, chaotyczny, pełen emocji i szaleństwa. Ale przy tym niezwykle namiętny i przynoszący obojgu wiele satysfakcji. Do końca swoich dni Kowerski rozpamiętywał 15 czerwca 1952 roku. Po spotkaniu z Kowerskim dziennikarz Alistair Horne zanotował ważne spostrzeżenie - w oczach Polaka zawsze było widać smutek. Mimo iż był żywym, zabawnym, pełnym wigoru człowiekiem, zawsze nosił w sobie żałobę. Zmarł w grudniu 1988 roku. Zgodnie z jego ostatnią wolą jego prochy zostały wysłane do Londynu i spoczęły razem ze szczątkami Krystyny Skarbek, kobiety, którą kochał nad życie.


Polecamy


Patronat


Recenzje
Portal "II wojna światowa": teksty Mateusz Łabuz, grafika CoDJumper.pl, zarząd: MindSpa Psycholog Kraków